"Zapamiętam tę nauczkę na całe życie" - w ten sposób Daniel Olbrychski komentuje zatrzymanie go przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu. Aktor w wydychanym powietrzu miał 0,9 promila. Olbrychski w rozmowie z RMF FM zapewnia, że zamierza dobrowolnie poddać się karze.

Mariusz Piekarski: Panie Danielu jak to się stało?

Daniel Olbrychski: Rzeczywiście w obecnych limitach przekroczyłem dozwoloną dawkę w wydychanym powietrzu, ale myślałem, że jednak jadąc dwa kilometry do stajni, żeby sobie pojeździć konno, już będę całkowicie czysty, zdrowy i tak dalej, co robiłem wielokrotnie.

Pan myślał, że to z wczoraj wyparowało, że już w organizmie nic nie ma?

Tak. Okazuje się, że nie miałem racji i rzeczywiście jeśli się wypiło o dwa kieliszki za dużo wina poprzedniego dnia, to nie należy ruszać samochodu, tylko iść do stajni piechotą.

Wie pan, że jazda pod wpływem alkoholu to przestępstwo?

Tak, także ja się biję w piersi i przestrzegam wszystkich innych przed podobną decyzją, że jeśli się rano czuje, że jest wszystko w porządku, tym niemniej nie należy ruszać samochodu. W wieku lat 70 zapamiętam tę nauczkę na całe życie.

Wstyd jest?

Tak, rzeczywiście myślałem, że po przespaniu kilku godzin, że do stajni mogę pojechać. Okazuje się, że nie wolno. Absolutnie nie wolno. Jeśli się piło wieczorem, nie wolno rano wsiadać do samochodu. Absolutnie popieram decyzję policji, która mnie za to ukarała.

Najprawdopodobniej na dłuższy okres straci pan prawo jazdy.

Być może.

Będzie pan chciał poddać się dobrowolnie karze?

Oczywiście.  

(abs)