Osiedle domków jednorodzinnych jest odgrodzone torami od reszty miasta. Żeby dostać się do centrum Łodzi, za każdym razem trzeba przejechać przez niebezpieczny przejazd. Niebezpieczny, bo tory są podwójne, ruch pociągów duży, a mieszkańcy chodzą tędy pieszo. Chociaż są w tym miejscu światła, to nie działają.
Sygnalizacja nie działa od 10 lat więc wszyscy się już przyzwyczailiśmy - mówi jeden z mieszkańców
Kierowcy muszą się w tym miejscu zatrzymać na kilkanaście sekund, by dobrze widzieć obydwie strony przejazdu. Tory skręcają po prawej i po lewej, a to sprawia, że nadjeżdżający pociąg jest widoczny dopiero w ostatniej chwili, gdy wyłoni się zza zakrętu.