Obywatel Ukrainy będzie odpowiadał w sumie na 47 zarzutów.
Po pierwsze chodzi o udział w zorganizowanej grupie dywersyjno-sabotażowej, która miała działać na zlecenie obcego wywiadu.
Po drugie umieścił kilkadziesiąt napisów wychwalających UPA na budynkach i miejscach pamięci. Mowa o pomniku Bohaterów Getta Warszawskiego, pomniku Rzezi Wołyńskiej w Domostawie, pomniku upamiętniającym ludność polską zamordowaną przez OUN i UPA we Wrocławiu, a także o budynkach Polskiej Akademii Nauk i Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Rozwieszał też czerwono-czarne flagi.
Według śledczych jego celem było wywołanie niepokojów społecznych i pogłębianie polsko-ukraińskich antagonizmów.
Ostatni zarzut dotyczy przygotowań do dywersji podczas zeszłorocznej defilady w Dniu Wojska Polskiego w Warszawie. Planował przelot dronem nad pojazdem, którym podczas parady miał jechać prezydent. Nie udało mu się tej akcji przeprowadzić, bo 12 sierpnia został zatrzymany.
Zlecenia otrzymywał przez komunikator internetowy. Z ustaleń prokuratury wynika, że jego główną motywacją była chęć zysku - wynagrodzenie otrzymywał w kryptowalutach.
Początkowo przyznawał się do zarzucanych mu czynów i składał wyjaśnienia. Później zmienił stanowisko, nie przyznał się do zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
18-latek pozostaje w areszcie od dnia zatrzymania.
Odkryto schemat werbunkowy
Śledczy wykryli również schemat, w którym wykonawców sabotażu rekrutowano za pośrednictwem komunikatorów internetowych. Za realizację zleceń otrzymywali wynagrodzenie w kryptowalutach, wypłacane przez zagraniczne giełdy zarejestrowane w Rosji i Chinach.