"Chcemy mieć dostęp do rejestrów wszystkich operacji nowotworowych w Polsce. Prosimy o zabezpieczenie pieniędzy na ten cel w budżecie na przyszły rok" - apelują pacjenci onkologiczni w petycji do ministra finansów. Jak dowiedział się nasz reporter, pismo złożą dziś w resorcie. "W tej chwili w onkologii działa tylko jeden rejestr - dotyczy raka płuca. Chcemy sprawdzać, jaka jest efektywność systemu ochrony zdrowia. Mamy wrażenie, że jesteśmy pod tym względem w epoce kamienia łupanego. Jedyne, co mamy teraz to domysły. Nie mamy danych!" - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Wojciech Wiśniewski z Fundacji Chorych Onkologicznie Alivia.

Zdj. ilustracyjne /PAP/Tomasz Gzell /PAP

Według pacjentów, najpotrzebniejsze są rejestry dotyczące nowotworów narządowych, w tym między innymi raka piersi i raka jelita grubego. Rejestr to program, w który wpisujemy dane dotyczące tego, jaki jest efekt leczenia, jakie procedury zostały zastosowane wobec pacjenta i czy żyje, albo w jakim zdrowiu żyje - tłumaczy Wiśniewski. Na tej podstawie określamy, czy w danym ośrodku opieka jest dobra, czy lepsza niż w innym ośrodku. Na tej podstawie można sprawnie zarządzać, można płacić tym ośrodkom, które swoją pracę wykonują najlepiej - dodaje.

Pacjenci liczą na współpracę w tej sprawie z ministerstwem cyfryzacji i resortem zdrowia. 

Zdaniem organizacji pacjenckich, koszt uruchomienia i obsługi rejestr jednego nowotworu w Polsce waha się od kilkuset tysięcy do nawet dwóch milionów złotych. To naprawdę ułamek wydatków na ochronę zdrowia w Polsce. Wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia liczy się w miliardach złotych rocznie. Te pieniądze pozwalałyby lepiej, sprawniej zarządzać. Wiemy, że nie na wszystko starcza pieniędzy w ochronie zdrowia. Ale nie jesteśmy pewni, czy nie marnujemy pieniędzy. Takie rejestry pozwoliłyby odpowiedzieć na to pytanie  - przekonuje Wiśniewski.