Opozycja domaga się wyciągnięcia konsekwencji wobec szefa Gabinetu Prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego po tym, jak rosyjskim żartownisiom udało się połączyć z głową państwa. Rosjanie - udający szefa ONZ - próbowali namówić Andrzeja Dudę na żarty o tym, czy Donald Tusk jest homoseksualistą, czy Żubrówka jest dobra. Były też poważniejsze kwestie: dlaczego niszczymy radzieckie pomniki albo czy chcielibyśmy odzyskać Lwów. Pałac Prezydencki potwierdził autentyczność nagrania, a służby podległe ministrowi koordynatorowi wyjaśniają okoliczności pojawienia się w sieci rozmowy.

Andrzej Duda był przekonany, że przez 11 minut rozmawiał z sekretarzem generalnym ONZ António Guterresem.

Po nagraniu krytykowany jest w Pałacu Prezydenckim głównie Krzysztof Szczerski. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta krytykują Szczerskiego dlatego, że prowokatorzy zadzwonili do kancelarii i poprzez departament międzynarodowy i gabinet - oba nadzorowane przez Szczerskiego - zostali połączeniu z Andrzejem Dudą. Poza tym, jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Berenda, Szczerski od razu nie zareagował, tylko miał ukrywać wpadkę przed współpracownikami.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek bagatelizuje jednak tę sytuację. Zwróciła uwagę, że "mieliśmy wielokrotnie na całym świecie, przy okazji różnych ważnych osobistości, tego typu nagrania satyryczne". Nie sądzę, żeby to było coś nadzwyczajnego - stwierdziła. Na uwagę dziennikarki, że podobno polskie służby specjalne są najlepsze za rządów PiS, Witek odparła: Są najlepsze za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Opozycja mówi o "kompromitacji"

Chodzi przede wszystkim o kompromitację pracowników Kancelarii Prezydenta RP, nie samej głowy państwa, bo youtuberzy zostali przekierowani do Andrzeja Dudy. Prezydent stał się ofiarą tego działania - mówi Cezary Grabarczyk z Koalicji Obywatelskiej.

Anna Maria Żukowska z Lewicy dodaje, że wpadka powinna zakończyć się dymisją osoby odpowiedzialnej albo co najmniej naganą.

Jeżeli się kiedykolwiek rozmawiało z panem Guteressem to wie się, jaki on ma głos. Można było to zweryfikować w ten sposób. To jest niedopuszczalne - uznała.

Artur Dziambor z Konfederacji, który z wykształcenia jest anglistą, krytykuje poziom języka angielskiego Andrzeja Dudy.

Myślę, że prezydent ma wszelkie możliwości, żeby się douczyć. Żeby "podnieść tego skilla (umiejętność)" na poziom B2 chociażby, czyli ten uznany za poziom komunikatywny - przyznał.

Takie sytuacje miały już w przeszłości miejsce, i zwykła rutyna dyplomatyczna powinna działać w taki sposób, żeby prezydent był zabezpieczony od tego typu sytuacji - stwierdził poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal.

Jak zaznaczył, ta sytuacja "w istocie nie jest żartobliwa" i "będziemy długo na arenie międzynarodowej płacić" za dany przez głowę państwa "dowód braku poważnego podejścia do najważniejszych rozmów międzynarodowych".

Z naszej strony oczekujemy wyjaśnienia i podania do publicznej wiadomości przyczyn, dlaczego doszło do tego rodzaju rozmowy, jaka jest rutyna prowadzenia najważniejszych rozmów na najwyższym szczeblu przez pana prezydenta, kto nie wykonał swoich obowiązków i w ten sposób przygotował do rozmowy pana prezydenta - podkreślał Kowal.

Jego zdaniem dobrze by było, żeby prezydent był przygotowany, by w takich rozmowach zadawać pytania i jako rutynę w takich rozmowach używać tłumacza, co "dawałoby komfort prezydentowi". Oczekujemy od Kancelarii Prezydenta raportu i informacji, jakie przedsięwzięto środki, by podobna sytuacja się nie powtórzyła - mówił Kowal.

Oczekujemy raportu ze strony służb specjalnych, w jaki sposób do tego doszło - dodał poseł Paweł Olszewski, zaznaczając, że KO oczekuje też wyciągnięcia konsekwencji personalnych wobec ewentualnie winnych zaniedbań.

O czym rozmawiał prezydent z prześmiewcami?


W rozmowie z osobą podszywającą się za sekretarza generalnego ONZ Andrzej Duda tłumaczył m.in. jak wygląda sytuacja epidemiologiczna w Polsce. Podkreślał, że w naszym kraj epidemia jest pod kontrolą. Podpuszczany przez youtubera przyznał, że być może źródłem koronawirusa w Polsce są Ukraińcy. Dodał jednak, że to trudne do rozwikłania.

Podczas rozmowy pojawia się też temat osób LGBT. Żartowniś wskazuje, że Donald Tusk poskarżył się António Guterresowi, że Andrzej Duda dyskryminuje osoby nieheteronormatywne. Duda wypiera się tego i twierdzi, że Donald Tusk po prostu go nie lubi.

Internauta podszywający się za sekretarza generalnego ONZ porusza też temat pomników Armii Czerwonej w Polsce. Dopytuje Dudę, czy polski prezydent nie chciałby odzyskać Lwowa i innych terenów, które niegdyś należały do Polski. "Nie, żadna polityczna siła w Polsce nie ma takich postulatów" - odpowiada prezydent.

Youtuber opowiada też, że Rafał Trzaskowski kontaktował się z sekretarzem generalny ONZ i powiedział mu, że to on wygrał wybory. Duda reaguje zdziwieniem. Opowiada też, że wybory były uczciwe.

Pada też kilka komentarzy dotyczących... żubrówki.

Z treści wynika, że rozmowa odbyła się pomiędzy niedzielą a poniedziałkowym wieczorem, bo prezydent mówi o tym, że czeka jeszcze na ogłoszenie przez PKW oficjalnych wyników wyborów.

CAŁA TREŚĆ ROZMOWY DO PRZECZYTANIA TUTAJ

"Wkręcili" Borisa Johnsona i księcia Harry'ego

Rozmowa ukazała się na kanale Vovan222prank, za który odpowiadają Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoliarow. Andrzej Duda nie jest ich pierwszą ofiarą. Youtuberzy "wkręcili" już księcia Harry’ego, Eltona Johna, prawdopodobnie Berniego Sandersa, Recepa Tayyip Erdogana, Jean Claude'a Junckera, Borisa Johnsona. Zwróciła na to uwagę również Elżbieta Witek. Czasami było i bardzo groźnie, bo w trakcie najostrzejszej fazy inwazji Rosjan na Ukrainę prowokatorzy robili co mogli, by ośmieszyć i poróżnić ukraińskie elity, by pomóc Putinowi. W rozmowach komicy podszywali się m.in. pod prezydenta Rosji Władimira Putina i ukraińskiego premiera Wołodymyra Hrojsmana. Nigdy nie odpowiedzieli za swoje działania.

Łatwość, z jaką Rosjanom udaje się połączyć ze światowymi liderami sprawia, że wiele osób podejrzewa ich o współpracę z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. Mówi się nawet o tym, że Kuzniecow i Stoliarow to po prostu funkcjonariusze FSB. Youtuberzy twierdzą jednak, że to fałszywe oskarżenia. W rozmowie z "Guardianem" podkreślili, że naśmiewają się też z piłkarz czy prezenterów telewizyjnych.

Jak podkreślił brytyjski dziennik, trudno jednak nie zauważyć, że wybór osób, z którymi się kontaktują i tezy, jakie przedstawiają w rozmowach, są zbieżne z celami Kremla. Żarty internautów zawsze wykorzystywała rosyjska propaganda do śmiania się z Zachodu i dzielenia krajów. Celem w tym przypadku było ośmieszenie Polski. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jest pierwszy protest wyborczy z Belgii. Będzie ich więcej