Adelma Tapia Ruiz wraz z bliźniaczkami Maureen i Alondrą miała lecieć do Nowego Jorku w odwiedziny do matki. Na lotnisko odprowadził ją mąż.
Dziewczynki się bawiły, Christopher za nimi poszedł, żeby za daleko się nie oddaliły. W tym momencie doszło do wybuchu. Potem Christopher nie mógł znaleźć Adelmy - tak o tym, co się wydarzyło w hali odlotów lotniska Zaventem opowiada brat 36-latki.
Dziewczynki i ich ojciec zostali poszkodowani w wybuchu. Jedna z trzylatek nadal jest w szpitalu.
Fernando Tapia Coral opowiada o swojej młodszej siostrze, że była kucharzem, studiowała marketing. Jej marzeniem było otwarcie w Brukseli restauracji serwującej peruwiańską kuchnię.
Razem świętowałyśmy tańcami Dzień Kobiet. To była bardzo aktywna kobieta. Wciąż nie mogę otrząsnąć się z szoku - mówi przyjaciółka 36-latki, mieszkająca w Paryżu Sindey Jouany.
(j.)