"Naszym najważniejszym priorytetem jest bezpieczeństwo w obliczu huraganu i przełożę wyjazd do Polski na najbliższą przyszłość" – powiedział prezydent Donald Trump, który odwołał zaplanowaną na 1 i 2 września wizytę w Warszawie. Decyzję tłumaczył tym, że musi pozostać w Waszyngtonie w związku z huraganem Dorian, który w najbliższych dniach ma z dużą siłą uderzyć w południowo-wschodnie wybrzeże USA.

Trump podkreślił, że musi zostać w kraju, aby "wszystkie zasoby rządu federalnego były skoncentrowane na nadciągającym huraganie Dorian".

Wygląda na to, że (huragan) może być bardzo, rzeczywiście bardzo duży. (Do Polski) pojedzie Mike. Rozmawiałem właśnie z prezydentem Dudą i przekazałem mu najgorętsze życzenia i życzenia od Amerykanów. Naszym najważniejszym priorytetem jest bezpieczeństwo w obliczu huraganu i przełożę wyjazd do Polski na najbliższą przyszłość - mówił prezydent.

To dla mnie bardzo ważne, żeby być tutaj. Burza wygląda na bardzo, bardzo dużą - dodał.

Szczerski: Wizyta przełożona, a nie odwołana

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski w rozmowie z Onetem podał szczegóły decyzji Donalda Trumpa.

Powodem przełożenia wizyty w Polsce jest pogarszająca się sytuacja w związku z huraganem Dorian, który zagraża 3-4 stanom, a który, według prognoz, swoje apogeum ma osiągnąć właśnie w niedzielę-poniedziałek - minister Szczerski.

Jak dowiedział się Onet, że wizyta nie jest odwołana, ale przełożona. Prezydent Trump przekazał też, że uznaje tę wizytę za przełożoną, a nie odwołaną. Dodał, że będzie chciał ją przeprowadzić w najbliższych miesiącach, szczegóły zostaną dopiero zaplanowane - tłumaczył Krzysztof Szczerski.

Huragan coraz silniejszy

Zbliżający się do Florydy huragan Dorian staje się coraz silniejszy. Wiatr wczoraj wiał z prędkością 140 km/godz., ale amerykańskie Narodowe Centrum Huraganów (NHC) przewiduje, że siła żywiołu wzrośnie i stanie się bardzo niebezpieczna.

Centrum huraganu w czwartek znajdowało się 355 km na północ od Portoryko i 600 km na wschód od Bahamów. Żywioł posuwa się z prędkością 20 km/godz. na północny zachód i w niedzielę spodziewany jest nad wybrzeżem Florydy.

Na razie Dorian ma kategorię pierwszą w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. NHC alarmuje jednak, że wkrótce może stać się huraganem trzeciej kategorii i w amerykański stan może uderzyć wiatrem o prędkości 210 km/godz. Silne wiatry spodziewane są także w stanach Georgia i Karolina Południowa.

Wszyscy mieszkańcy Florydy powinni mieć przygotowany plan nie czekaj, aż będzie za późno! - ostrzegał gubernator stanu Ron DeSantis na konferencji prasowej. Każdy powinien mieć wystarczającą ilość jedzenia, wody i lekarstw, aby przetrwać siedem dni.

DeSantis wcześniej w czwartek ogłosił stan wyjątkowy dla Florydy. W rezultacie mieszkańcy tego stanu już zaczęli robić zapasy w supermarketach i na stacjach paliw.
Dorian wcześniej przeszedł nad amerykańskimi Wyspami Dziewiczymi, a na jego drodze znalazły się także brytyjskie Wyspy Dziewicze oraz należące do Portoryko wyspy Vieques i Culebra. Żywioł ominął główną wyspę Portoryko, zdewastowaną w 2017 r. przez huragan Maria. Tam w czwartek wznowiono działanie szkół i administracji publicznej. 

Opracowanie: