Druga zależność, którą zauważyłem, jadąc przez Polskę - wielu kandydatów próbuje ukryć swoją partyjność czy swoją polityczność. Chce się przedstawić jako ludzie, którzy są fachowcami, a nie mają nic wspólnego z grą polityczną..
Ten zabieg wykonuje chociażby Platforma Obywatelska, udając, że to nie są politycy - zauważa. A to są politycy. Ten dziwny zabieg jest grą pod wyborców - podkreśla.
W tych wyborach bierze udział 40 proc. To wygląda tak, jakby Polacy nie chcieli się na to nabrać. Choć z drugiej strony - jak dodaje - ludzie mają to w nosie. Nie wierzą, że wymiana jednego radnego na innego, jednego burmistrza na drugiego cokolwiek w zarządzeniu miasta zmieni.