W ciągu dnia nawet na wysokości 1400 metrów nad poziomem morza termometry pokazują 12 stopni. I to w cieniu. Niektórzy chowają się przed słońcem, bo powrót do redakcji w Polsce z czerwoną twarzą mógłby wzbudzić podejrzenia, czy aby na pewno w Soczi poświęciło się czas na pracę. Choć przy takich widokach rzeczywiście można się rozmarzyć.
Temperatura odgrywa też dużą rolę w podróży. Poszczególne obiekty są od siebie oddalone nawet o 50 kilometrów (Olimpijski Park-Krasnaya Polana) i sporo czasu spędzamy tu w autobusach. A w nich rządzi kierowca, który czasami w przypływie lata stwierdzi, że warto jeszcze bardziej podkręcić temperaturę. I to dosłownie. Zamontowany w środku termometr zresztą owego "woditiela" demaskuje - zdarzają się więc sytuacje, że kiedy na zewnątrz mamy 17 stopni na plusie, w środku na wyświetlaczu ukazuje się magiczne 30 stopni - nie do wytrzymania. Zdarzyło się też jednak, że kierowca niczym zaprawiony w bojach mors włączył...klimatyzację, która przy godzinnej podróży do Olimpijskiego Parku tak nas wychłodziła, że do dziś odczuwam tego skutki.
Zresztą kwestia podróżowania w Soczi to sprawa na oddzielny wpis.
Teraz jeszcze tylko nawiążę do wczorajszego dnia. Polski sportowiec z olimpijskim złotem na szyi, Mazurek Dąbrowskiego i polska flaga powiewająca na tle olimpijskiego znicza - tej chwili długo nie zapomnimy i niezależnie od sympatii powinniśmy nisko ukłonić się przed Mistrzynią.
Wszystkim tym, którzy lubią kibicować w większym gronie, dzielić się emocjami z innymi - polecamy Olimpijskie Studio RMF FM i TVP Info w Białce Tatrzańskiej. Tam na specjalnym telebimie w pobliżu stoku narciarskiego będziemy podglądać, co dzieje się w Soczi. ZAPRASZAMY!