Robert Lewandowski komplementował odnowiony Stadion Śląski. Tutaj jest jakaś magia, która pomaga wygrywać - przyznał.
Seniorska kadra narodowa wróciła na Stadion Śląski po dziewięciu latach. Lewandowski, który strzelił gola na 1:0, nie ukrywał po meczu, że jest pod wrażeniem atmosfery panującej na tym obiekcie oraz świetnie przygotowanej nawierzchni boiska.
Mimo zwycięstwa kapitan biało-czerwonych zwrócił uwagę na mankamenty w grze ofensywnej polskiego zespołu.
Od czterech meczów kadra Adama Nawałki testuje ustawienie z trzema obrońcami. Tak było w listopadowych spotkaniach z Urugwajem (0:0) i Meksykiem (0:1), a także marcowych z Nigerią (0:1) i Koreą Południową.
Na pewno z każdym treningiem i meczem to wygląda lepiej. Każdy zawodnik miał wystarczająco dużo czasu, żeby zrozumieć i zobaczyć, jak się poruszać, jak zachować przy tym ustawieniu. Również wcześniejsze dwa mecze pokazały, że przy zmianie ustawienia nie powinno być problemów i każdy z nas powinien wiedzieć, jak się zachować - czy to przy trójce, czy przy czwórce obrońców - stwierdził Lewandowski.
Kapitan reprezentacji Polski został zmieniony już w przerwie. Po meczu uspokoił, że wszystko jest w porządku z jego zdrowiem. Nic złego mi się nie stało. Takie były założenia, że miałem grać jedną połowę, więc wszystko poszło zgodnie z planem - przyznał Lewandowski.
Oczywiście to zwycięstwo cieszy, ale wynik nie był najważniejszy - tak po meczu mówił dla TVP trener piłkarskiej reprezentacji Polski Adam Nawałka. Patrzymy na to spotkanie pod kątem przygotowań do mistrzostw świata w Rosji. W porównaniu do piątkowego meczu z Nigerią (0:1 - PAP) organizacja gry naszego zespołu była gorsza. Zmiany w składzie wpłynęły destabilizująco na naszą grę - tłumaczył Nawałka.
Selekcjoner podkreślał, że pierwsza połowa spotkania była dużo lepsza. Było widać dobrą organizację gry, choć wiele elementów nie wychodziło nam tak, jak powinno. Ważne, że przełamaliśmy niemoc strzelecką. Jednak w pierwszej połowie nie uniknęliśmy błędów w defensywie. Zbyt dużo prostopadłych podań mijało naszą defensywę i chwała Wojtkowi Szczęsnemu, że ratował nas z opresji - ocenił trener.
W drugiej połowie nasza gra wyglądała znacznie gorzej. Straciliśmy kontrolę nad meczem i popełniliśmy wiele błędów. Po zmianach w składzie zabrakło w naszym zespole jakości - przyznał Nawałka.
Mecz Polska - Korea Południowa śledziło na Stadionie Śląskim 53 129 osób, czyli blisko komplet. Podczas śpiewania "Mazurka Dąbrowskiego" kibice utworzyli wokół murawy gigantyczną biało-czerwoną flagę, ułożoną z przygotowanych przez organizatora kawałków folii. Potem była "meksykańska fala" i okrzyki radości po golach biało-czerwonych. Według wskazań stadionowych mierników natężenie dźwięku w tych momentach przekroczyło 107 decybeli.
Pod koniec meczu jeszcze raz został odśpiewany hymn narodowy, tym razem a capella.
(mpw)