Na mecie odcinka spotkaliśmy zawodnika z RPA Giniela de Villiersa. Jego auto się zepsuło i zapytał nas czy możemy go holować przez 100 kilometrów dojazdówki. Pomogliśmy mu. Wydaje mi się, że zawsze gdy się da, to trzeba pomóc - powiedział Przygoński.
De Villiers stracił ostatecznie sporo czasu i spadł w klasyfikacji generalnej na... 10. miejsce, tuż za Kubę Przygońskiego. Problemy mieli też wczoraj inni zawodnicy Toyoty - m.in Nasser Al-Attiyah urwał koło, dojechał do mety z ogromną stratą i nie ma już szans na zwycięstwo.
Tak wyglądało auto Katarczyka na mecie:
Środowy etap w kategorii samochodów wygrał Stephane Peterhansel. Liderem pozostał Sebastien Loeb. Dziś zawodnicy wjadą do Boliwii.
(az)