Zdaniem Bronisława Komorowskiego, pijących posłów usunąć z Sejmu się nie da, bo władzę taką posiadają wyłącznie wyborcy. Kluby poselskie powinny więc zgłaszać problemy alkoholowe parlamentarzystów, a w razie potrzeby podać im pomocną dłoń i... odtransportować w porę do sejmowego hotelu.
Na pomysł monitorowania kondycji posłów poszczególne kluby zareagowały jednak bez entuzjazmu. W PiS, jak mówi Jarosław Zieliński, każdy poseł ma sam dbać o siebie, bo jest dorosły. Nie wyobrażam sobie, żeby kluby monitorowały stan ducha czy ciała poszczególnych posłów.
A ja postanowiłem zapytać handlujących wokół Hali Mirowskiej, co oni sądzą o sposobach polskich parlamentarzystów na odreagowanie sejmowych stresów: