Jeśli NATO rzeczywiście ruszy na Libię, do jakiegokolwiek udziału polskich wojsk w tej operacji potrzebny będzie wniosek rządu i decyzja prezydenta. Dopiero to pozwoliłoby na wylot polskich samolotów transportowych czy użycie w akcji okrętu "Kontradmirał Xawery Czernicki", który zresztą przebywa teraz na Morzu Śródziemnym niedaleko Libii.
Podstawę dla zbrojnej interwencji w przeciwko reżimowi Muammara Kadafiego daje uchwalona w nocy rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zezwala ona na podjęcie "wszelkich koniecznych środków" mających na celu ochronę ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych libijskiemu przywódcy. Podczas głosowania nad rezolucją od głosu wstrzymało się pięć państw - Rosja, Chiny, Niemcy, Indie i Brazylia, przy czym dwa pierwsze to stali członkowie Rady Bezpieczeństwa z prawem weta.
Udział w operacji wojskowej przeciwko Libii zapowiedziały już Francja i Norwegia.