Uznaliśmy, że to nie czas, aby tutaj, na miejscu, sięgać po rozmowy dyscyplinujące czy jakiekolwiek upomnienia, skoro biathlonistki jeszcze udziału w igrzyskach nie zakończyły. Ewentualna interwencja mogłaby spowodować dalszą eskalację napięcia - oświadczył attache prasowy polskiej misji olimpijskiej Henryk Urbaś.
W podobnym tonie sprawę komentował w rozmowie z Polską Agencją Prasową trener kobiecej reprezentacji Tobias Torgersen.
Przede wszystkim wolałbym, żeby Weronika żadnych komentarzy w internecie nie czytała. Kibice zwykle nie mają świadomości, jak naprawdę wygląda walka na igrzyskach, jak niesamowicie wyrównany jest poziom. Poza tym nie bez znaczenia jest budżet, jakim dysponujemy, w porównaniu do tych najlepszych krajów - podkreślił norweski szkoleniowiec.
Dobór słów rzeczywiście jest niefortunny, ale w samym prawie do obrony - nie tyle przed krytyką, co wulgarnymi komentarzami - Weronikę wspieram, choć - jak już wspomniałem - lepiej by było, gdyby nie zwracała na takie rzeczy uwagi. Igrzyska się dla nas jeszcze nie skończyły i musimy się uporać z tym zamieszaniem - powiedział.
Sama Nowakowska przyznała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Patrykiem Serwańskim i Michałem Białońskim z eurosport.interia.pl, że język, którego użyła w opublikowanym na Instagramie nagraniu, był przesadzony. Zdradziła jednak również, jakie komentarze kierowali wobec niej ludzie po jej nieudanych olimpijskich występach.
Wyniki są bardzo słabe, dużo poniżej oczekiwań i moich możliwości. O tym też mówiłam, ale to nikogo nie interesuje - zauważyła biathlonistka.
Jeżeli już mówimy o hejcie... bo ja nie mówię o zwykłej krytyce: na nią jestem przygotowana od lat. Sama potrafię swoje występy ocenić krytycznie i tak robię. Ja mówię o chamstwie, które panuje w internecie. Ludzie nie mają pojęcia o tym, co my czytamy. Akceptuję fakt, jeśli ktoś pisze, że słabo się spisałam. Nie mam z tym problemu. Ale jeśli ktoś pisze: "ty głupia pi..., po co tam pojechałaś", "ty szmato, wstyd przynosisz Polsce", to jak mam reagować? Ani ja, ani żaden z olimpijczyków nie zasługuje na takie słowa - podkreśliła.
Przyznała również, że "teraz ma świadomość tego, że popełniła błąd" i że "nie powinna czytać niczego".
Ja się "włączyłam" w internet już po zawodach. Chciałam powiedzieć też kilka zdań na temat mojego występu. Jest grono ludzi, którzy mi kibicują - oni chcieli wiedzieć, jak to wszystko oceniam. Na pewno byłam jeszcze w emocjach. To był brak profesjonalizmu, umiejętności chronienia siebie. Dzisiaj rozumiem, że tych zatwardziałych antyfanów nie przekonam, a być może obraziłam kogoś i straciłam w oczach kibiców - powiedziała Nowakowska, po czym zaznaczyła: Ale naprawdę to, co powiedziałam, jest niczym w porównaniu z tym, co musimy o sobie czytać. I podkreślam, że nie chodzi o krytykę. Ja wystąpiłam bardzo słabo, ale nikt nie zasługuje na słowa, z którymi się tu zderzamy.
W Pjongczangu polskie biathlonistki czeka jeszcze przede wszystkim zaplanowana na czwartek rywalizacja sztafetowa. Biało-czerwone byłyby zadowolone z miejsca w pierwszej szóstce.
31-letnia Weronika Nowakowska to srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata w Kontiolahti (2015).
Rok temu wznowiła karierę po urodzeniu bliźniąt. Wprost przyznawała, że w Pjongczangu chce spełnić marzenie o olimpijskim medalu.
W obecnym sezonie Pucharu Świata Nowakowska spisywała się najlepiej z Polek. Jej najlepszym wynikiem było czwarte miejsce w styczniowym biegu na dochodzenie w Oberhofie.
W Korei Południowej 31-latka jednak rozczarowała. W trzech startach zajęła kolejno 34., 30. i 21. miejsce.
Już wcześniej natomiast Nowakowska zapowiedziała, że po tym sezonie definitywnie kończy karierę sportową.
(e)