RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Niska frekwencja sprzyja oszołomom, szczególnie tym kierowanym przez gościa z muszką

Publikacja: Środa, 21 maja (13:38) Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Mamy problem. Wszystko wskazuje na to, że w europejskich wyborach frekwencja - znowu - niewiele przekroczy 20%. To według zgodnego poglądu liderów głównych politycznych ugrupowań bardzo źle. Wszyscy więc nawołują: nie leńcie się. Są po ich stronie jakieś racje. Niska frekwencja rzeczywiście sprzyja oszołomom - szczególnie tym kierowanym przez gościa z muszką.

Ja już byłem bliski akceptacji ich stanowiska, ale właśnie przeczytałem wywiad z Jarosławem Kaczyńskim ("wSieci", nr 21 z 2014 roku). Prezes był łaskaw powiedzieć: Jest w Polsce taka grupa publicystów, która jest przeciw PO, lecz nie jest za PiS. Nie wiadomo, czego w gruncie rzeczy chcą. Realnie są sojusznikami Platformy. To mi przypomniało młodość. Czytałem wtedy w "Trybunie Ludu" (to był organ KC PZPR), że ci, którzy sprzeciwiali się komunistycznej władzy, są realnie sojusznikami "niemieckich odwetowców". Od tego czasu jakoś nie lubię takich argumentów. Ponadto - choć myślałem o oddaniu głosu na PiS - nie podoba mi się czarno-biały opis Prezesa: całe zło po stronie PO i samo dobro po stronie PiS-u. No więc nie wiem jeszcze co zrobię 25 maja... Może żona mi coś doradzi.

Niestety, za absencją przemawia sporo argumentów: fatalna kampania, tabuny różnej maści "farbowanych lisów" (np. taki Michał Kamiński). Ale najważniejsze jest co innego: czy Parlament Europejski jest do czegoś potrzebny? Ja wątpię. To na pewno najdroższy (i jednocześnie posiadający minimalne znaczenie) parlament świata. Wyraża też ideę - wielce kontrowersyjną - że Unia powinna być podmiotem niezależnym od sumy państw członkowskich. Ja bym tego nie chciał, ale podkreślać to mają właśnie osobne wybory. W przeszłości było inaczej: Parlament Europejski tworzyli delegaci parlamentów krajowych. To było rozsądne i dużo tańsze.

Nie namawiam nikogo ani do głosowania, ani do pozostania w domu. Głosowanie to prawo obywateli, a nie ich obowiązek. Każdy sam musi zdecydować, czy z tego prawa w interesie swoim i kraju chce (powinien) skorzystać.

Ryszard Bugaj, polityk i ekonomista, profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN, były przewodniczący Unii Pracy, poseł na Sejm X, I i II kadencji.

Źródło:  
Dalsza część artykułu pod materiałem video: