Po pierwsze: trzeba coś ustalić, jakieś pewniki. Niewątpliwie Rosji z Europy się nie pozbędziemy. Teoretycznie możemy na nią spuścić jakąś bombkę atomową, ale paru już chadzało do Moskwy i - co tu dużo mówić - klimat nie ten. Chyba, że dogadamy się z Chińczykami, ale wątpię, czy zatrzymaliby się wtedy na Uralu. Poza tym z kim poszlibyśmy na Moskwę: z Francuzami, którzy Rosjan zbroją, z Anglikami, którzy Londyn im sprzedali, czy z Bundeswehrą? Może z Obamą? Amerykanie myślą strategicznie i chłodno: chadzają tylko do tych krajów, które mogą nakryć czapkami, choć Afganistan będzie się im śnił jeszcze długo. Innych kandydatów nie widzę, nawet Orban - patriota i prawica jak trzeba - wypiął się na Ukrainę i obcałowuje Putina.
No więc Rosja będzie istniała. To może walnąć ją sankcjami ekonomicznymi. Nie sprzedawać kiełbasy i nie kupować ropy i gazu. Pomysł dobry, ale na jego realizację trzeba paru lat. Nowe rury, nowe negocjacje co do ceny z Arabami (ciekawe, czy per saldo będą dla nas korzystne), trochę nowych technologii - jednak ropa arabska trochę się różni od rosyjskiej. Za te parę lat nie wiem, czy ktoś poza nami będzie pamiętał o Krymie. W nagrodę za tak pryncypialną postawę dostaniemy wizy do Ameryki i kolejna fala młodych ludzi spieprzy z kraju.
Poza tym sankcje umocnią Putina. Wtedy wreszcie rozwinie pawi ogon demagogii: jak to biedna Ruś walczy przeciw zepsuciu, w obronie wiary i tradycji. Może nawet ogłosi III Wojnę Ojczyźnianą.
Mam zatem radę. Skupmy się na umocnieniu Ukrainy. Na zbudowaniu tam silnego państwa. Wykorzystajmy, ze Putin zajmując Krym nieźle Ukraińców wkurzył i zrobił więcej dla umocnienia narodowej tożsamości Ukrainy niż Kuczma, Juszczenko i Janukowycz, razem do kupy wzięci. To historyczna szansa na zrealizowanie naszego narodowego interesu: odgrodzenia się od Rosji silnym państwem ukraińskim. A w drugim etapie pomyślmy, jak wprowadzić Rosję w struktury europejskie, aby oligarchowie nie pozwolili Putinowi więcej bruździć w ich interesach. Wiem, to brzmi obrazoburczo, ale jak nie potrafimy Rosjan podbić, to przynajmniej spróbujmy ich kupić.
Tak, przy okazji, może też wzmocnimy Polskę. Jej gospodarkę, służbę zdrowia, edukację. Ja wiem, wszystkiego się nie da: albo szykujemy się na Rosję, albo budujemy Polskę. Ale spróbować warto.