RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

​Minister pracy dla RMF24: Dialog zamiast krzyków

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Jesteś lobbystą pracodawców - zarzucają mi związkowcy, którzy domagają się mojej dymisji. Tak, to prawda: jestem lobbystą. Lobbuję w interesie pracowników i przedsiębiorców, najuboższych i najsłabszych, rencistów i emerytów. To mój obowiązek jako ministra pracy.

Związki zawodowe chcą rozmawiać? Mówmy o faktach.

Minimalna szybko rośnie

Związki domagają się podniesienia płacy minimalnej. Ona rośnie już od kilku lat - w tym roku o 7 proc. do 1600 zł, w przyszłym roku do 1680 zł. W tym samym czasie - jak wynika z raportu Sedlak&Sedlak - aż 14 państw UE było zmuszonych obniżyć pensję minimalną. My na taki krok się nie zdecydowaliśmy.

W sumie w latach 2007-2014 podnieśliśmy minimalną aż o 744 zł, czyli o blisko 80 proc. Rosła ona o jedną piątą szybciej niż wynikałoby to z ustawy. Dzięki temu Polacy mogą kupić za minimalne wynagrodzenie o 41 proc. więcej niż Czesi, o 35 proc. więcej niż Słowacy i o 18 proc. więcej niż Węgrzy.

To fakty. Z nimi się nie dyskutuje. Jasne, chciałbym żeby Polacy zarabiali więcej. Nie możemy jednak wylewać dziecka z kąpielą. Zbyt duża podwyżka płacy minimalnej mogłaby zwiększyć bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych, słabiej wykształconych, z mniejszym doświadczeniem, a także w biedniejszych regionach. Zamiast wyższych pensji pracownicy mogliby stracić legalne zatrudnienie i wylądować w szarej strefie. Chyba nie o to chodzi związkowcom?

Chronimy miejsca pracy

Związki zarzucają mi, że robię z pracowników niewolników, uelastyczniając czas pracy. Mają krótką pamięć. Związkowcy sami się na te zmiany zgodzili w 2009 roku. Zaproponowane przez mój resort zmiany w Kodeksie pracy - dłuższy okres rozliczeniowy i ruchomy czas pracy - już przecież obowiązywały w ustawie antykryzysowej. Poparli ją wówczas także związkowcy. Chcieli zrobić z pracowników niewolników? Nie sądzę.

Uelastycznienie czasu pracy ma podnieść konkurencyjność polskich firm i chronić istniejące miejsca pracy. I - uwaga - najważniejsze: żaden pracodawca nie będzie mógł wprowadzić zmian bez zgody związków zawodowych lub - jeśli ich nie ma - zgody przedstawicieli pracodawców. Pracodawcy nie mogą tego zrobić na siłę.

Wspieramy bezrobotnych


64 mld zł przeznaczyliśmy za naszych rządów na pomoc osobom bezrobotnym. Jak związki mogą twierdzić, że blokujemy środki na walkę z bezrobociem? Tylko w kryzysowych latach 2009-2010 przekazywaliśmy na aktywne polityki rynku pracy po 6,2 mld zł rocznie. Dla porównania jeszcze w roku 2006 było to zaledwie niewiele ponad 2 mld zł.

W tym roku na wsparcie bezrobotnych - podniesienie ich kwalifikacji, staże zawodowe czy dotacje na start swojego biznesu - mamy zarezerwowane 4,7 mld zł z Funduszu Pracy. To aż o 1,2 mld zł więcej niż przed rokiem. Dzięki temu możemy pomóc 500 tys. osób szukającym pracy.

Oczywiście, chciałbym żeby środków na wsparcie osób bezrobotnych było jeszcze więcej. Dlatego już w lipcu wystąpiłem do ministra finansów o dodatkowe 0,5 mld zł. Drugi wniosek wysłałem na początku września. Decyzji o odmrożeniu środków spodziewam się w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że tak jak w zeszłym roku, kiedy zwiększyliśmy pulę środków również o 0,5 mld zł, będzie ona pozytywna.

Chcemy dialogu

Jestem zwolennikiem silnych związków zawodowych. Tylko razem z nimi możemy wypracować najlepsze rozwiązania dla pracowników. A mamy o czym rozmawiać. Gotowy jest projekt ustawy reformującej urzędy pracy czy oskładkowania członków rad nadzorczych i tzw. zbiegów przy umowach zleceniach. Ten ostatni projekt jest zresztą odpowiedzią właśnie na postulaty związkowców.

Chętnie usiądę ze związkowcami do rozmów, ale w Komisji Trójstronnej, nie na ulicy. Na ulicy można tylko się przekrzykiwać, my chcemy rozmawiać, chcemy dialogu.

Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej

Źródło: RMF24

Nie przegap

Dalsza część artykułu pod materiałem video: