Dokładnych danych firma nie chce ujawniać, bo to tajemnica handlowa. Od marca do szycia zużyto średnio 10 bel biało-czerwonego materiału miesięcznie, czyli około 40. Każda ma 100 metrów długości, więc gdyby złożyć wszystkie flagi razem, to już by były kilometry. Jesteśmy tradycyjni - mówi Natalia Jarosz z firmy szyjącej flagi. Najlepiej sprzedawały się te klasyczne - biało-czerwone w standardowych rozmiarach, choć były zamówienia również na flagi, które miały i po 5 metrów. Jeśli ktoś zechce 20 metrową też uszyjemy przed Euro - dodaje.
Furorę zrobiły też flagi samochodowe ze specjalnym mocowaniem. Tych coraz więcej widać na autach, jednak mimo wszystko najwięcej udekorowanych powinno być balkonów czy domów - mówi Jarosz. Wielu klientów kupowało flagi i mówiło, że spotykają się ze znajomymi na wspólnym oglądaniu meczów i będą dekorować nimi mieszkania wewnątrz.
Uszycie jednej flagi wprawionej krawcowej zajmuje w zależności od rozmiaru 5 do 10 minut. Każda z pracownic przez te trzy miesiące uszyła przynajmniej po kilka tysięcy. Nie było czasu liczyć - mówi pani Zofia. Każdego dnia to na pewno była przynajmniej setka.