Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w postępowaniu dot. skarg rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które sprzeciwiały się ekshumacji swoich bliskich. Złożyły ją Ewa Solska i Małgorzata Rybicka, których mężowie zginęli w katastrofie smoleńskiej.

Głaz z pamiątkową tablicą na miejscu katastrofy w Smoleńsku /Przemysław Marzec /RMF FM

Trybunał uznał, że działania prokuratury naruszyły artykuł 8. Konwencji Praw Człowieka, który mówi o poszanowaniu życia prywatnego i rodzinnego. Sędziowie stwierdzili, że prokuratura prowadząc śledztwo i wyjaśniając przyczyny tragedii powinna brać pod uwagę interesy rodzin ofiar katastrofy. Natomiast przez jej arbitralne działania bliscy zostali pozbawieni jakiejkolwiek ochrony w tej sprawie.

Państwo polskie będzie musiało zapłacić teraz rodzinom Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego po 16 tysięcy euro zadośćuczynienia.

Będziemy pamiętać, że to się wydarzyło i że te osoby, które podjęły te decyzje, powinny ponieść jej konsekwencje prawne - powiedziała w rozmowie z RMF FM Małgorzata Rybicka. Nie wykluczyła wniosków do sądu w tej sprawie. Zastrzegła jednak, że jest za wcześnie, by mówić o konkretach.  Rybicka liczy na to, że orzeczenie Trybunału ośmieli do działania inne rodziny, które także czuły, że ich prawa są naruszane działaniami prokuratury.

Czekam na przeprosiny ze strony ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry za nieludzkie potraktowanie zwłok mojej żony - tak Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, komentuje orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Cieszę się, że Trybunał potwierdził istnienie sprawiedliwości na świecie - podkreśla w rozmowie z RMF FM. Nieludzkie potraktowanie zwłok mojej żony przez prokuraturę zostało niejako publicznie napiętnowane - tłumaczy. 

"Skarżący sprzeciwiali się ekshumacji, pisali listy do prokuratora generalnego, składali zażalenia i domagali się nakazu sądowego, bezskutecznie. Prokurator odmówił przyjęcia zażaleń, uznając je za niedopuszczalne. Sądy cywilne odrzuciły wniosek o wydanie nakazu sądowego, stwierdzając, że prokurator miał obowiązek zgodnie z prawem krajowym nakazać przeprowadzenie sekcji zwłok w każdym przypadku podejrzanej śmierci, a jeśli zwłoki zostały już pochowane, nakazanie ekshumacji" - napisał Trybunał we wcześniejszym komunikacie. "Zarządzenie ekshumacji wbrew ich woli oraz pozbawienie ich skutecznych środków odwoławczych od postanowienia prokuratora w tej sprawie, naruszają m.in. ich prawo do prywatności i życia rodzinnego gwarantowane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka" - podkreśliła z kolei Helsińska Fundacja Praw Człowieka reprezentująca Solską i Rybicką. 

Komentarz Prokuratury Krajowej w sprawie orzeczenia ETPC

Po południu rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Ewa Bialik przesłała komentarz Prokuratury w sprawie orzeczenia ETPC. Poniżej zamieszczamy treść komentarza: 


"Konieczność przeprowadzenia ekshumacji to konsekwencja zaniechań prokuratury bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. Wbrew prawu nie przeprowadzono wówczas w Polsce sekcji ofiar, a rodzinom - z których część już wtedy zgłaszała wątpliwości dotyczące  rzetelności identyfikacji swoich bliskich - nie pozwolono otwierać zapieczętowanych przez Rosjan trumien.

Stało się tak, mimo że art. 209 kodeksu postępowania karnego wyraźnie mówi, że jeśli zachodzi podejrzenie, iż czyjakolwiek śmierć nastąpiło w wyniku przestępstwa - wszystko jedno czy z winy umyślnej, czy nie - to konieczne jest przeprowadzenie oględzin i otwarcie zwłok, czyli sekcja.

Odstąpienie przez prokuratora od wykonania tych czynności dowodowych, wbrew obowiązującym przepisom, naraża go na poważne zarzuty karne. Dlatego jest prowadzone śledztwo w sprawie zaniedbań wojskowych prokuratorów, którzy po katastrofie w Smoleńsku nie zarządzili w Polsce sekcji ofiar, choć mieli taki obowiązek. Gdyby dokonano wówczas sekcji, nie byłoby dziś konieczności ekshumowania zmarłych.

O tym, że ekshumacje były potrzebne, świadczą ich efekty. W trakcie wszystkich przeprowadzonych dotąd ekshumacji stwierdzono zamianę aż ośmiu ciał ofiar, a więc niemal co dziesiątej ofiary katastrofy.

Jednocześnie w czasie ekshumacji prowadzonych od czerwca 2017 roku do połowy maja 2018 roku ustalono, że aż w 26 grobach pochowano szczątki po kilku osób. W skrajnym przypadku w jednym grobie złożono fragmenty ciał należące do dziewięciu ofiar katastrofy.

Odkryto również drastyczne przypadki bezczeszczenia ciał ofiar. Znaleziono zaszyte w nich przedmioty: szklane butelki, niedopałek papierosa, fragment plastikowego kubka, gumowe rękawiczki, nóż sekcyjny oraz wiele drobnych elementów metalowych i plastikowych.

W wyniku sekcji przeprowadzonych po ekshumacjach stwierdzono również, że dostarczona przez Rosjan dokumentacja sądowo-medyczna dotycząca ofiar zawierała błędy aż 90 procent przypadków. Opisywano w niej np. narządy, których zmarli nie mieli, ponieważ usunięto im je wskutek chirurgicznych operacji jeszcze za życia.

Podejmując trudną decyzję o przeprowadzeniu ekshumacji, prokuratura kierowała się dążeniem do ustalenia prawdy o przebiegu i przyczynach tragedii, ale także interesem rodzin ofiar. Każda z rodzin ma prawo wiedzieć, czy pochowała rzeczywiście bliską sobie osobę, a nie kogoś obcego. Ma też prawo do tego, aby bliska jej osoba została złożona do trumny w sposób godny, a więc obcych przedmiotów czy - jak ujawniły ekshumacje - nawet śmieci. 

Ekshumowane ciała poddano szeregowi badań genetycznych, toksykologicznych, histologicznych i fizykochemicznych, które mają pomóc m.in. w odtworzeniu przebiegu katastrofy w Smoleńsku. Gwarancją profesjonalizmu tych badań jest powierzenie ich międzynarodowemu zespołowi biegłych z zakresu medycyny sądowej. W skład zespołu weszli najwyższej klasy światowi specjaliści, m.in. eksperci, którzy przeprowadzali sekcję zwłok przywódcy Autonomii Palestyńskiej Jasera Arafata".

Jak przebiegały ekshumacje?

Na początku kwietnia 2016 r. śledztwo smoleńskie od zlikwidowanej prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Już w czerwcu 2016 r. prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji; cztery osoby zostały skremowane). Decyzję uzasadniano zarówno błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej, brakiem dokumentacji fotograficznej, jak i tym, że Rosja nie zgodziła się na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy na miejscu przeprowadzali sekcję zwłok.

Ekshumacje rozpoczęły się w połowie listopada 2016 r. Jako pierwszych ekshumowano Lecha i Marię Kaczyńskich. Do końca grudnia 2016 r. ekshumowano w sumie 11 osób. Po dwóch miesiącach przerwy, w marcu 2017 r. ruszył kolejny etap ekshumacji. Od marca do końca czerwca ekshumowano kolejne 22 osoby. Po kolejnych dwóch miesiącach przerwy, we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu zeszłego roku ekshumowano 24 ciała.

W 2018 r. miało miejsce 26 ekshumacji - pierwszą w tym roku PK przeprowadziła 16 stycznia, a ostatnią - w nocy z 16 na 17 maja. Prokuratura nie ujawnia szerszych informacji dotyczących wyników ekshumacji. Niedawno ujawniła, że dotychczas znaleziono 69 szczątków ludzkich, pochodzących od 26 osób, w trumnach innych ofiar katastrofy; dwa ciała zostały zamienione. Nieprawidłowości - jak już informowano wcześniej - stwierdzono m.in. w trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Ekshumacja Akradiusza Rybickiego odbyła się 14 maja na terenie cmentarza Srebrzysko w Gdańsku. Na terenie nekropolii miała wówczas miejsce demonstracja przeciwko tej zleconej przez prokuraturę czynności. Natomiast ekshumacja Leszka Solskiego maiła miejsce 17 maja i była to ostatnia - 83. - ekshumacja ofiary katastrofy w Smoleńsku.

Decyzje prokuratury o ekshumacjach spotkały się ze sprzeciwem części rodzin ofiar. Do Prokuratury Krajowej wpłynęły wówczas zażalenia, skargi i wnioski o uchylenie postanowień ws. ekshumacji. Prokuratura od początku stała jednak na stanowisku, że przepisy Kodeksu postępowania karnego nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na decyzję o ekshumacjach. W konsekwencji prokuratura uznała zażalenie za niedopuszczalne.

Część rodzin ofiar odwołała się do Sądu Okręgowego w Warszawie od decyzji prokuratury. Postępowanie w tej sprawie jeszcze trwa. W rezultacie w kwietniu 2017 r. Ewa Solska i Małgorzata Rybicka złożyły skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

(mn/ph)