Wioślarze mają swoją własną wioskę olimpijską zlokalizowaną niedaleko toru regatowego w Eton. Polka przyznała, że ten obiekt nie zrobił na niej większego wrażenia. Spodziewałam się czegoś innego. Jest sympatycznie, ale stołówka nie robi szału - stwierdziła.
Żeńska osada dwójki podwójnej rozpocznie rywalizację dopiero w poniedziałek, dlatego Polki na razie spokojnie podchodzą do swojego pierwszego startu.
Nie skupiamy się jeszcze na pierwszym wyścigu, bo czeka nas jeszcze trochę pracy. Ten tor trochę się zmienił, odkąd byłyśmy tutaj ostatni razem jesienią ubiegłego roku. Przybyło trochę infrastruktury - namioty, trybuny. Wtedy tak naprawdę nie było tutaj nic. Muszę na treningach znaleźć na torze pewne szczegóły, punkty odniesienia - to bardzo ważne podczas wyścigu - wyjaśniła Fularczyk.