Do tej pory - poinformowały lokalne władze - udało się wywiercić 40 metrów otworu ewakuacyjnego, którym za trzy lub cztery miesiące na powierzchnię wyjdą górnicy uwięzieni od 5 sierpnia w kopalni miedzi i złota San Jose, na północy Chile.
W środę ratownicy na około dwie godziny wstrzymali rozpoczętą w poniedziałek akcję wiercenia szybu z powodu wykrycia uskoku geologicznego. By uniknąć osunięć, umocnili cementem ściany, a w środę wieczorem wznowili wiercenie. Jak podały władze regionu Atakamy, przewiduje się, że z tego samego powodu również w czwartek prace zostaną chwilowo przerwane. Zdaniem koordynującego prace na pierwszych stu metrach uskoki nie są niczym nadzwyczajnym i "były do przewidzenia".
W akcji ratowniczej udział biorą także eksperci z NASA, którzy w Chile będą do piątku. Ekipa składa się z dwóch lekarzy, psychologa oraz inżyniera Clinta Cragga, który jest specjalistą od komunikacji i oświetlenia. Dzięki NASA za pomocą sztucznego oświetlenia będziemy symulować dzień i noc. Przestrzeń, na której żyją górnicy, podzielimy na różne strefy - powiedział chilijski minister zdrowia Jaime Manalich.
Szef ekspertów z NASA Michael Duncan na konferencji prasowej w środę pochwalił akcję ratunkową. Powiedział też, że górnicy nie powinni palić papierosów ani pić alkoholu. Ponadto podkreślił, że kluczowe obecnie jest to, by mężczyźni przyjmowali odpowiednią ilość kalorii, chodzili spać o regularnych porach oraz byli optymistycznie nastawieni.
Z kolei szef psychologów zajmujących się uwięzioną "trzydziestką trójką" Alberto Iturra opowiadał agencji AFP, jak wygląda typowy dzień pod ziemią. Wyjaśnił, że górnicy wstają o godzinie 7.30, a kładą się spać o godzinie 23. W ciągu dnia jedzą, przechodzą codzienne kontrole lekarskie, modlą się, gimnastykują, piszą listy, a także uczą się - m.in. sztuki elokwentnej wypowiedzi, która po wyjściu na powierzchnię ma ułatwić im udzielanie wywiadów.
Na ujawnionym ostatnio filmie widać zasypani górnicy są w dobrych humorach. Poprawił się również ich stan fizyczny.