Niespodziewanie z jednej z kopert wysypał się biały proszek. Było go dość dużo. Znajdujący się w tej kopercie list był pełen pogróżek. Księgowa natychmiast wymyła ręce, wyszłyśmy z pokoju i zawiadomiłyśmy policję - relacjonuje Lucyna Podhalicz, szefowa biura Kuchcińskiego. Kobieta nie chce ujawnić treści listu. Jak tłumaczy, nie zezwoliła na to policja. Wiadomo jedynie, że list był napisany ręcznie.
Na miejscu, w biurze poselskim Kuchcińskiego, sprawę bada policja, straż pożarna oraz służby sanitarne.
To nie pierwsza taka pogróżka – powiedział dziennikarzom Kuchciński. Jak dodał, pogróżki pod jego adresem nasiliły się w momencie, gdy PiS zaczął finalizować sprawę lustracji, likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych oraz zapowiedział wprowadzenie pod obrady Sejmu pakietu ustaw dezubekizacyjnych.