Sprawa afery KNF-u dotyczy najwyższych szczytów władzy i to najważniejsze osoby w państwie rekomendowane przez PiS są w nią zamieszane. Nowe taśmy, które się pojawiają, nowe wątki, np. związane z tym, że rodzina koordynatora służb specjalnych jest zatrudniona w instytucji podległej jednemu z bohaterów afery KNF, czyli prezesowi NBP, pokazują, że ta władza sama nie jest w stanie się oczyścić i nie jest w stanie sprawdzić tej całej afery - tylko komisja śledcza może to zrobić - przekonywał szef klubu Platformy.
Na zapowiedź przedstawienia projektu ws. powołania komisji śledczej ds. afery KNF natychmiast zareagowała rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości.
Nie poprzemy żadnego wniosku o komisję śledczą - oświadczyła Beata Mazurek w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.
Powtórzyła argumentację powtarzaną w tej sprawie przez polityków PiS od momentu wybuchu afery. Komisja śledcza jest potrzebna wtedy, kiedy nie działają instytucje państwa (...) Póki co te instytucje działają - stwierdziła i dodała, że "jeśli się okaże, że nie będą działały, to wtedy będziemy podejmować decyzje".
Mazurek powtórzyła również, że instytucje państwa nie funkcjonowały właściwie w czasach rządów koalicji PO-PSL i w związku z tym zasadne było powołanie komisji śledczej ds. afery Amber Gold i komisji badającej wyłudzenia podatku VAT.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Spokój za 40 milionów, czyli o co chodzi w aferze KNF >>>>
Afera w Komisji Nadzoru Finansowego: Raport specjalny RMF FM >>>>