RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Specjaliści alarmują: Urazy głowy to niemal codzienność!

Autor: Publikacja: Piątek, 17 lipca (09:49)

Na Szpitalny Oddział Ratunkowy Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie – niemal codziennie trafia kilku pacjentów z urazami, którzy jeździli na rowerze lub hulajnodze bez kasku. Wakacje dopiero nabierają tempa – dlatego specjaliści apelują, żeby zwolnić… a przede wszystkim pamiętać o ochronie głowy. Beztroska, zwłaszcza szybka jazda i brak wyobraźni – mogą skończyć się pilną operacją neurochirurgiczną, utratą samodzielności lub życia.

Specjaliści alarmują: Urazy głowy to niemal codzienność!
Kamila Konturek-Ziemba rozmawia z dr n. med. Małgorzatą Krakowską-Stasiak /materiały udostępnione
  • Na Szpitalny Oddział Ratunkowy Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie trafia codziennie kilku pacjentów z poważnymi urazami głowy, którzy jeździli na rowerze lub hulajnodze bez kasku, co często kończy się koniecznością operacji neurochirurgicznej i zagrożeniem życia.
  • Brak kasku, nawet podczas krótkich przejazdów, znacząco zwiększa ryzyko ciężkich urazów mózgowo-czaszkowych, które mogą prowadzić do trwałej niesprawności, padaczek pourazowych lub śmierci; szczególnie niebezpieczne są upadki z hulajnogi, które mogą osiągać duże prędkości.
  • Specjaliści i organizacje wspierające osoby po urazach mózgu apelują o noszenie kasków oraz zapraszają na wydarzenie edukacyjne 25 lipca w Mogilanach, mające na celu podniesienie świadomości na temat bezpieczeństwa podczas jazdy.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Część osób po badaniach i obserwacji wraca do domu, ale wielu pacjentów wymaga operacji neurochirurgicznej, gdzie trwa walka o ich życie.

Oczywiście są to osoby, które nie miały kasku. Mam tak świeżo w pamięci mężczyznę, który właśnie jadąc na hulajnodze bez kasku, w ogóle bez żadnych ochraniaczy - został potrącony przez samochód tak, że uderzył głową w szybę, potem w podłoże. No i niestety skończyło się to tragicznie, bo trafił do nas w ciężkim stanie i wymagał natychmiastowej operacji – mówi dla Twojego Zdrowia RMF24 dr n. med. Małgorzata Krakowska-Stasiak, kierująca Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie.

Osoby w lepszej kondycji, które mogą odpowiadać – zawsze po takim wypadku słyszą pytanie o to, czy miały kask. Po przeczącej odpowiedzi – zwykle próbują tłumaczyć, że na rower czy hulajnogę wsiadły tylko na chwilę i myślały, że takie sytuacje ich nie dotyczą, a prędzej przydarzają się osobom, które pokonują odległe dystanse.

Wygrywa brak wyobraźni – także rodziców.

Obserwuję sama, nawet  jako matka, także dzieci jeżdżące bez kasku, co jest niezgodne z przepisami aktualnie. Natomiast, takie sytuacje zdarzają się, no i przyprawiają rzeczywiście o ból głowy – podkreśla specjalistka medycyny ratunkowej.

Bo uraz głowy każdemu może przytrafić się i zagrażać życiu.

Zawsze liczy się przede wszystkim czas… Czas dojazdu karetki, czas reakcji, żeby odpowiednio szybko wezwać pomoc. No bo czas to mózg, a jeśli jest krwawienie wewnątrzczaszkowe - to bez natychmiastowej operacji, taki chory ma mniejsze szanse na przeżycie - wyjaśnia doktor Małgorzata Krakowska-Stasiak.

Wystarczy pech – chwila nieuwagi

Najczęściej decyduje moment, w którym zagapiliśmy się albo popełniliśmy jeden błąd.

Wystarczy raz tylko mieć pecha albo ktoś inny na drodze może popełnić błąd i w wypadku braku posiadania kasku - drastycznie maleją nasze szanse na wyjście bez szwanku z urazów mózgowo-czaszkowych – zaznacza dr n. med. Dorian Gładysz, neurochirurg z Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie.

Jedna chwila może zadecydować o tym, że stracimy życie albo będziemy niesamodzielni i to nie musi być duża prędkość. Wystarczy upadek z własnej wysokości.

Przy urazach mózgowo-czaszkowych, zwłaszcza przy ciężkich urazach mózgowo-czaszkowych - może dojść do uszkodzenia mózgu i wtórnie do tego uszkodzeń, które powodują problemy z funkcjonowaniem na co dzień. To są pacjenci, którzy zmagają się z padaczkami pourazowymi, z niedowładami trwałymi, którzy wymagają zabiegów neurochirurgicznych, ostrych zabiegów odbarczających krwiaki śródczaszkowe -  to są sytuacje, które my widzimy i które kończą się interwencją operacyjną często – wyjaśnia specjalista.

Wielu dramatycznych i tragicznych sytuacji można by uniknąć - gdyby był kask na głowie. 

Mamy w tym momencie pacjenta - nie pierwszego zresztą i prawdopodobnie niestety nie ostatniego - w stanie krytycznym, który będzie wymagał długotrwałej opieki i będzie niesamodzielny najprawdopodobniej do końca życia po urazie. Gdyby miał kask prawdopodobnie byłoby o wiele lepiej – zaznacza neurochirurg.

Częściej o kaskach zapominają osoby jeżdżące na hulajnogach niż rowerzyści.

Hulajnoga wydaje się niewinna, mniejsza, ale rozpędza się do dużych prędkości i wystarczy, że trafi na nierówność na drodze - wtedy bardzo łatwo wtedy o upadek, szczególnie przy szybkim poruszaniu się po chodnikach między pieszymi. Jako neurotraumatolodzy apelujemy, żeby wkładać kaski nawet na krótkie odległości, żeby nie bagatelizować sytuacji. To zawsze budzi grozę, jeżeli ktoś pędzi zupełnie bez kasku, bez oglądania się na ruch drogowy – mówi doktor Dorian Gładysz. 

Do tego apelu przyłącza się także choćby Stowarzyszenie Tam i z Powrotem, które wspiera osoby po urazach mózgu oraz ich bliskich. 25 lipca, od godziny 14:00 - Dwór w Mogilanach pod Krakowem stanie się miejscem edukacji i spotkań ze specjalistami.


Źródło: Twoje Zdrowie
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: