„Uważam, że wszyscy w rządzie mogą się zmienić, ale minister Antoni Macierewicz jest żelaznym ministrem” - powiedział gen. Waldemar Skrzypczak w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM. „(A. Macierewicz) ma siłę w sobie, ma charyzmę, ma uznanie polityków. Ma siłę, która powoduje, że bardzo się z nim liczą” - dodał. Pytany o to, dlaczego opozycja w takim razie grzmi na Macierewicza, odpowiedział: „Opozycja weryfikuje to, co minister Macierewicz mówi. Często mówi za dużo, a mniej realizuje. Nie ma zgodności miedzy deklaracją a realizacją” - ocenił gość Krzysztofa Ziemca. W porannej rozmowie poruszono także temat wydarzeń na Półwyspie Koreańskim, w tym przeprowadzenie nieudanego testu rakiety balistycznej. „Korea Północna jest narzędziem gry w regionie chińskim. Chińczycy zawsze byli sponsorami dla Korei” - stwierdził gen. Skrzypczak. Dopytywany przez Krzysztofa Ziemca o to, kto trzyma to narzędzie w ręku, odpowiedział: „Chińczycy”. „Tam jest wielka gra strategiczna między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Chodzi o rywalizację w regionie, gdzie USA zawsze miały ogromne wpływy. W tej chwili ekonomicznie Chiny wypierają USA z tych regionów. Jest to taka próba siłowa” - ocenił Skrzypczak. „Korea Północna straszy Amerykanów, Amerykanie płyną w kierunku Korei, a cały czas głównym graczem są Chiny” - podsumował gość Krzysztofa Ziemca.

Korea Północna przeprowadziła test rakiety balistycznej

​Korea Północna przeprowadziła w sobotę rano czasu miejscowego test rakiety balistycznej - poinformowała południowokoreańska agencja Yonhap, powołując się na informacje armii. Według wstępnych doniesień test zakończył się niepowodzeniem. czytaj więcej

Krzysztof Ziemiec, RMF FM: W nocy Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę - na szczęście nieudaną - rakiety balistycznej. Panie generale, to co dzieje się na Półwyspie Koreańskim to jest jakaś groźba większego konfliktu, który mógłby zawładnąć częścią świata?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Nie sądzę i myślę, że do tego nie dojdzie. Natomiast jest to gra Korei Północnej. Myślę, że Korea (Północna) jest chińskim narzędziem gry w tym regionie, bo Chińczycy zawsze byli tymi, którzy byli sponsorami dla Korei.

Posłuchaj rozmowy Krzysztofa Ziemca z gen. Waldemarem Skrzypczakiem

A kto to narzędzie trzyma w ręku? Amerykanie?

Nie, Chińczycy. Chińczycy mają Koreę (Północną) w ręku i Chińczycy manipulują. Dlaczego? Dlatego, że tam jest wielka rywalizacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Chodzi o rywalizację w regionie, gdzie zawsze Stany Zjednoczone miały ogromne wpływy. W tej chwili ekonomicznie Chiny wypierają Stany Zjednoczone z tych regionów i teraz jest to taka próba siłowa. Przesilenie ma w tej chwili miejsce, bo Korea Północna straszy Amerykanów, Amerykanie płyną w kierunku Korei, ale cały czas głównym graczem są Chiny.

Czyli możemy spać spokojnie?

Moim zdaniem tak.

A bezpieczeństwo nasze polskie, jeśli chodzi o naszych dużych najbliższych sąsiadów ze Wschodu, jest zagrożona czy nie?

Moim zdaniem nie. Zachodnia granica Rosji jest najbezpieczniejszą granicą w historii państwa rosyjskiego, bo tej granicy strzeże NATO.

Estończycy alarmują NATO, że jeśli Rosjanie wejdą jesienią na te ćwiczenia Zapad-2017 na Białorusi, to już nie wyjdą.

Dla mnie to nie ma żadnej różnicy, bo moim zdaniem armia białoruska jest częścią armii rosyjskiej. Jest wpięta we wszystkie systemy dowodzenia, alarmowania, ostrzegania armii rosyjskiej i każda komenda, która ma miejsce na Kremlu, jest również odbierana w Mińsku. Także powtarzam - armia białoruska jest dla mnie częścią armii rosyjskiej. 

Czyli co, Rosjanie gdyby chcieli, to mogą wykorzystać siły Białorusi do ewentualnego ataku, np. na kraje nadbałtyckie?

Zawsze. Na pewno chodzi o Litwę, bo tam jest granica, natomiast wydaje się, że dowódcy białoruscy są Rosjanami i oni są absolutnie zindoktrynowani przez armię, przez dowódców rosyjskich i będą na pewno działali w ich systemie.

Panie generale, czy sprawa dr Berczyńskiego jest dla pana sprawą zamkniętą czy nie?

Dla mnie w zasadzie sprawą zamkniętą. Na pewno trzeba wyjaśnić dlaczego pan Berczyński ubiegał się o dostęp do tych dokumentów już po zakończeniu całej procedury i dla kogo. To jest tylko tyle. Uważam, że żadnego wpływu na przebieg przetargu mógł nie mieć.

Ale MON się odciął. MON powiedział, że nie było czegoś takiego. Tu w tym studiu w ubiegłym tygodniu wicepremier Mateusz Morawiecki też zaprzeczył, żeby cokolwiek mógł mieć z przetargiem i z całą procedurą doktor Berczyński.

Ja wierzę w to, że nie miał nic wspólnego z przetargiem, bo procedura przetargowa nie uniemożliwia dostępu do informacji osobom trzecim, które nie są stroną, a pan Berczyński nie był stroną przetargu. Natomiast zastanawia mnie fakt, dlaczego pan Berczyński po zakończeniu procedury ubiegał się o dostęp do tych dokumentów i dla kogo. To trzeba wyjaśnić.

Mógł się ubiegać, ale czy te dokumenty mogły dostać się w jego ręce czy nie?

Z tego co powiedział minister Macierewicz, to dostał te dokumenty, bo miał pełnomocnictwo ministra Macierewicza, więc wojsko musiało te dokumenty mu dać.

A może sobie tylko przejrzał, nic z tego nie wynika złego.

Nie, dlatego zadaję pytanie: po co i dla kogo? I tylko tyle, to trzeba wyjaśnić.

Bo komisja śledcza raczej nie powstanie, prawda? Tu Platforma chciałaby komisji, ale większość w Sejmie jest taka, że tej komisji by nie było.

Mi się wydaje, że tu nie ma żadnego uzasadnienia dla komisji śledczej, bo to będzie tylko zaangażowanie wielu ludzi w sprawę - moim zdaniem - błahą. Tak jak powiedziałem wcześniej, na pewno nie miał wpływu na procedurę przetargową.

A caracale?

Wie pan, to jest sprawa dalej dla mnie otwarta. Dla mnie są dwie kwestie ważne. Po pierwsze - opinia pilotów, którzy mówili, że caracale z tych wszystkich trzech śmigłowców są najlepsze i sprawdzone bojowo w Afganistanie. Ci, którzy mówią, że to stare śmigłowce, to nie znają się na śmigłowcach, bo żeby wiedzieć cokolwiek o śmigłowcach, to trzeba mieć wiedzę o ich walorach bojowych głównie, i ktoś, kto mówi, że to są za stare śmigłowce, to błądzi. Druga sprawa - moim zdaniem procedura była czysta i transparentna. Nic nie znajdzie się w tej procedurze takiego, co mogłoby podważyć wiarygodność tych, którzy tą procedurę prowadzili. Dlaczego? Dlatego, że znam tych, którzy to prowadzili - gen. Adama Dudę i jego podwładnych. Wiem, żeby sobie nie pozwoliliby na cokolwiek, co mogłoby spowodować jakiekolwiek złamanie prawa czy procedur przetargowych.

Komunikat rządowy głosi, że umowa offsetowa była niekorzystna i dlatego też m.in. ta umowa została zerwana.

Nie znam kulisów negocjacji offsetowych, natomiast...

Ale pan kiedyś potwierdzał w jednym z wywiadów, że to jest bardzo istotna sprawa, ta umowa offsetowa. I jeśli jest zła, to trzeba taki kontrakt odrzucić.

Wie pan, dla nas sprawą zasadniczą było to, żeby Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi - bo taki był cel - mogły przejąć część technologii budowania śmigłowców. W tym przypadku to miały być caracale. Jeśli Francuzi, czy Airbus, nie dali nam dostępu do przynajmniej części technologii, to rzeczywiście offset nie miał uzasadnienia. Tym bardziej, że mamy złe doświadczenie z offsetem. Przykładem jest offset F-16, do dzisiaj niewyjaśniony, gdzie Polska miała możliwość wykorzystania 6 miliardów złotych i ich nie wykorzystała. To jest dla mnie wina tych, którzy odpowiadają za offset. My mamy słabych negocjatorów offsetowych. Ludzie, którzy negocjują offsetem są moim zdaniem niekompetentni i są przygotowani do tego, żeby móc cokolwiek dla Polski utargować, stąd dla mnie...

Może niektórzy uważają, że są zbyt skorumpowani?

Wie pan, być może tak jest, jak pan mówi, natomiast dla mnie, jeżeli przy kontrakcie np. na Leopardy, gdzie jest modernizacja Leopardów, gros pieniędzy idzie do Niemców, a nie zostaje w polskim przemyśle, mimo tego, że polscy przemysłowcy ogłosili wielki sukces, to ja powiem - niech odkryją wobec tego prawdę, ile pieniędzy zostało w polskim przemyśle, ile dostali polscy robotnicy, a ile dostały Niemcy. Wtedy będzie dopiero prawda o offsecie.

Panie generale, spokojnie jakoś w ostatnich dniach wokół MON-u. Myśli pan, że tak już zostanie?

Kwestią zasadniczą jest to, żeby MON mniej mówił o tym co zamierza, bo okazuje się, że ludzie weryfikują to potem w życiu i okazuje się, że dużo deklaracji nie ma odniesienia na realizację. A zatem moim zdaniem okej, niech mówią, może mniej - ale to co mówią, niech realizują. I tu jest to zderzenie i wydaje się, że trzeba o tym myśleć.

Nie pytam pana czy pan by chciał, ale czy dojdzie w najbliższych miesiącach do zmiany szefa MON?

Ja uważam i to już chyba kiedyś powiedziałem, że wszyscy w rządzie się mogą zmienić, ale pan minister Macierewicz jest żelaznym ministrem.

Dlaczego?

Ma siłę w sobie, ma charyzmę, ma uznanie polityków. Ma siłę swoją, która powoduje to, że się po prostu liczą z nim i tyle.

A żołnierze?

Zdobył sympatię żołnierzy, wie pan tym, że m.in. do podwyżki zwolnił ten limit ograniczeń na awanse dla podoficerów, uruchomił temat związany z przedłużeniem służby żołnierzy, którzy kończyli dwunastoletnią służbę - to, co Siemoniak mógł zrobić, bo wiedział, że to można zrobić, ale tego nie zrobił. A minister Macierewicz wszedł do MON, od razu to zrobił, czym zyskał sobie sympatię dołów wojskowych.

To czemu opozycja dziś tak grzmi na Macierewicza?

Wie pan, po pierwsze to opozycja zawsze grzmi, bo to jest chyba domeną opozycji. Kto by nie był w tej opozycji, to zawsze będzie grzmiał. Chodzi o to, że opozycja weryfikuje to, co minister Macierewicz mówi. A często mówi za dużo, a mniej realizuje. W związku z tym powiedziałem, tutaj nie ma zgodności pomiędzy deklaracją a realizacją. Jak będzie więcej zgodności między deklaracją a realizacją, wtedy będzie mniej argumentów miała opozycja. 

Panie generale, w internecie krąży taka informacja, że byli oficerowie, szczególnie WSI, chodzą po mieście, po Warszawie, i namawiają byłych wojskowych, żeby wspólnie założyć jakieś stowarzyszenie, być może w przyszłości partię, która byłaby w stanie obalić PiS. Do pana też ktoś taki przyszedł?

Nie, nie, ja się nie angażuję politycznie i uważam, że wojskowi nie powinni się mieszać w działalność jakąkolwiek partyjną, zakładanie partii. Jeżeli ktoś chce być członkiem partii, to nie bierze się tego (pod uwagę), że nosił mundur, czy nosił mundur.

Ale jest coś takiego w ogóle możliwe, jak pan myśli? Skądś ta informacja pochodzi.

W naszym kraju wszystko jest możliwe. Natomiast ja uważam, że żołnierze, tacy jak ja, nie powinni angażować się w działalność polityczną.

Czy taka grupa, gdyby powstała, byłaby w stanie rzeczywiście przeprowadzić jakiś pucz?

Moim zdaniem nie. Żeby pucz przeprowadzić, to trzeba mieć siłę. A na pewno oficerowie WSI nie mają przełożenia na armii, nie są w stanie jakiegokolwiek puczu przeprowadzić. My generałowie, my oficerowie Wojska Polskiego nie jesteśmy, nie to że zdolni, ale przekonani, że jedyną formą poprawy sytuacji w Polsce jest pucz armii, to jest niedopuszczalne.

Panie generale, ostatnie pytanie. Wybiera się pan dzisiaj na spotkanie byłych pracowników mundurowych, byłych też esbeków - ono miało być w Sejmie, ale ostatecznie zostało odłożone i chyba będzie przed Sejmem.

Nie wybieram się. Byłem zaproszony, ale się nie wybieram z uwagi na to, że uważam, że byłoby to demonstrowanie swoich powiązań politycznych, deklaracji politycznych, a ja unikam takich deklaracji.

Był na liście prelegentów.

Nie biorę w tym udziału.