Agencja S&P utrzymała rating dla Polski na poziomie „BBB+”. „Spodziewałem się tego utrzymania naszej bardzo dobrej perspektywy gospodarczej” - ocenił w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM wicepremier oraz minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. „Warto podkreślić, że w momencie, kiedy agencje ratingowe przestały się zajmować polityką i interpretacjami zdarzeń politycznych, a popatrzyły bardziej głęboko na nasze dane gospodarcze, to doceniły ten wzrost gospodarczy, doceniły naszą stabilność makroekonomiczną i finansową” - podkreślił minister. „To już nie jest taka polityka agencji ratingowej, pt. „kopiuj - wklej” różnych wydarzeń, które się dzieją w kraju, w Polsce, tylko ktoś musi się przyglądać temu, co się dzieje w gospodarce” - mówił Morawiecki. Minister rozwoju i finansów, pytany przez Krzysztofa Ziemca o udział Wacława Berczyńskiego w procesie negocjacyjnym dot. caracali, odparł: „Nie miałem pojęcia, że pan dr Berczyński się w ogóle interesował tym tematem. W całorocznych negocjacjach, które toczone były w ministerstwie rozwoju, w ogóle ani razu się to nazwisko nie pojawiło, ani razu nie było tego pana przy negocjacjach, ani razu nikt nigdy nie wspomniał tego nazwiska”. Krzysztof Ziemiec dopytywał wicepremiera, czy wypowiedzi Berczyńskiego są konfabulacją. „Myślę, że może to być coś podobnego” - odpowiedział gość. „Trudno mi powiedzieć, co miał na myśli człowiek, którego kompletnie nie znam, nie widziałem, nie rozmawiałem i nie słyszałem, żeby cokolwiek wypowiadał się w tej kwestii” - podsumował Morawiecki.

Krzysztof Ziemiec, RMF FM: Dzień dobry, wicepremier Mateusz Morawiecki jest naszym gościem. 

Mateusz Morawiecki: Dzień dobry.

Mateusz Morawiecki Gościem Krzysztofa Ziemca. Posłuchaj!

Agencja S&P Global Ratings utrzymała rating dla Polski. Spodziewał się pan takich danych, czy może liczył na coś więcej?

Tak, spodziewałem się utrzymania naszej bardzo dobrej perspektywy gospodarczej. Zresztą też warto podkreślić, że w momencie, kiedy agencje ratingowe przestały się zajmować polityką i interpretacjami zdarzeń politycznych, a popatrzyły bardziej głęboko na nasze dane gospodarcze, to doceniły ten wzrost gospodarczy, naszą stabilność makroekonomiczną i finansową, i zaczynają bardzo pozytywnie nas oceniać. To już nie jest taka polityka agencji ratingowej pt. "kopiuj-wklej" różne wydarzenia, które dzieją się w kraju, tylko ktoś musi się przyglądać temu, co się dzieje w gospodarce.

Ale są zagrożenia. Wydatki socjalne zbyt duże, obniżenie wieku emerytalnego niebezpieczne, no i to też kwestia niepewności politycznej, jak to oni mówią...

Tutaj właśnie agencja ratingowa S&P z uznaniem skonstatowała, że mamy stabilność w deficycie budżetowym i w finansach publicznych pomimo ogromnych wydatków społecznych. To zresztą takie moje dwa główne cele, które sobie postawiłem, i które przede mną zostały postawione, to właśnie wyrównać poziom wydatków społecznych, przekazać dużo środków społeczeństw, a jednocześnie doprowadzić do modernizacji, do uprzemysłowienia, spadku bezrobocia w gospodarce polskiej. 

A ta niepewność polityczna, którą też zauważają?

Niepewność polityczna jest wszędzie. U nas jest doceniana stabilność polityczna, mamy stabilny rząd, bardzo dobre perspektywy gospodarcze i to się przebija coraz lepiej. Byłem w USA, prowadziłem tam wykład na Harvardzie czy w American Enterprise Institute, to tam doceniano to, że mamy stabilną politykę gospodarczą, z pewną wizją rozwojową, jaką jest plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, no i mogę powiedzieć, że z uznaniem inwestorzy kupują teraz nasze obligacje, bez żadnego problemu możemy plasować się...

Dane gospodarcze faktycznie są dobre...

Bardzo dobre...

... A opozycja mówi tak: kiedy oni rządzili, kiedy oni odchodzili, PKB było większe niż w ostatnim roku, dług był większy, deficyt był mniejszy.

Popatrzmy przede wszystkim na portfele zwykłej polskiej rodziny. Średnio przez 8 lat wynagrodzenia rosły niewiele więcej niż 2 procent. 2,3 proc. precyzyjnie rzecz ujmując, realnie 2,3. U nas w pierwszym roku 4,4 - urosły przez to, że my wymuszamy wzrost płac, ale jednocześnie podnosimy wydajność poprzez naszą politykę poprawy produktywności, poprzez nasza politykę innowacyjności i reindustrializacji. 

No ale dług, deficyt...

Deficyt: 2,4 za 2016 rok to jest jeden z najniższych deficytów za ostatnie 25 lat, więc jeśli ktoś mówi, że 2,4 jest więcej niż 3,6 albo 8, bo nie wiem czy pan pamięta, panie redaktorze, że 2010 rok to był rekordowy rok, gdzie był deficyt na poziomie blisko 8 procent. 

A w tym roku 2,9...

A w tym roku ma być 2,9, ale mogę powiedzieć, że według wszelkiego prawdopodobieństwa, bo bardzo dobrze, znakomicie tutaj idzie naszym służbom skarbowym, naszym służbom celnym, idą prace przy podatkach... Bardzo przy tej okazji chciałem podziękować wszystkim uczciwym przedsiębiorcom, czyli wszystkim przedsiębiorcom praktycznie, bo przedsiębiorca nieuczciwy to nie jest przedsiębiorca, za normalne płacenie podatków, bo proszę zobaczyć, że nie podnieśliśmy żadnych podatków, wręcz przeciwnie - obniżyliśmy podatki z 19 na 15 procent, a CIT, czyli ten podatek od zysków firm dużo lepiej wygląda w budżecie, więc deficyt budżetowy będzie jeszcze niższy, niż to, co zaplanowaliśmy. 

Skoro sam pan poruszył podatki spytam tak: skoro są tak dobre dane gospodarcze może czas na faktyczną obniżkę podatków dla wszystkich, nie tylko dla przedsiębiorców, ale dla każdego z nas?


Dla przedsiębiorców podatki były obiecane, że zostaną obniżone, natomiast jeśli chodzi o podatki dla wszystkich ludzi, to one są porównując do innych krajów Unii Europejskiej, na poziomie jednym z niższych. U nas czasami ulegamy takim mitom, że mamy największy klin podatkowy, najwyższe podatki. No, tak nie jest. Jak się popatrzy na 28 krajów Unii Europejskiej, to jesteśmy w dolnych stanach strefy średniej.

No dobrze, ale może jeszcze może być lepiej, tak żeby wasi wyborcy to odczuli w kieszeniach? Może VAT można obniżyć chociaż o 1 punkt procentowy?

VAT-u nie obniżamy, VAT-u nie podwyższamy. Nasi poprzednicy podwyższali podatki 21 razy. My nie chcemy dzisiaj ruszać podatków, bo dla gospodarki, dla przedsiębiorców, dla ludzi ważna jest stabilność. My raczej podnosząc kwotę wolną od podatku, obniżamy podatek w ten sposób. Obniżając podatek dla małych i średnich firm do 15 procent, gdzie on jest jeden z najniższych w Europie w tym momencie, też stworzymy lepszą przestrzeń do rozwoju gospodarczego. 

Jak pan będzie podwyższał kwotę wolną od podatku? Wczoraj pan ujawniał, że to będzie podwyższone jeszcze w tym roku. 

To jeszcze zobaczymy jak to dokładnie będzie wyglądało, ale co roku chcemy poprawiać sytuacje osób najmniej uposażonych.

Panie premierze, wczoraj Beata Szydło bardzo też chwaliła się tymi danymi gospodarczymi, dziękowała też panu za pana wkład w to wszystko, ale niechętnie odpowiadała na pytania o caracale tłumacząc się, że to jest pana resort i pana odpowiedzialność jako tej osoby, która nadzoruje, i udział dr Berczyńskiego w całym procesie negocjacyjnym. Jaki jego był udział? Wie pan coś na ten temat?

Może zacznę odpowiadać od końca na to pana pytanie. Kompletnie nie miałem pojęcia, że pan doktor Berczyński się w ogóle interesował tym tematem. W całorocznych negocjacjach, które toczone były i prowadzone w Ministerstwie Rozwoju w ogóle się ani razu to nazwisko nie pojawiło. Ani razu nie było tego pana przy negocjacjach, przy stole negocjacyjnym, ani razu nikt nigdy nie wspomniał mi tego nazwiska.

A te jego wypowiedzi to jest konfabulacja?

Myślę, że może to być coś podobnego, ale trudno mi powiedzieć, co miał na myśli człowiek, którego kompletnie nie znam i nie widziałem, nie rozmawiałem, i nie słyszałem, żeby cokolwiek się wypowiadał w tej kwestii. Natomiast ta pierwsza część pana pytania, rzeczywiście mamy znakomity przyrost produkcji przemysłowej - o 11 proc., wzrost konsumpcji - o ponad 9 procent. Szczególnie mnie cieszy, że na przykład meble, rok do roku, ludzie kupują o 18 proc. więcej. To są najlepsze dane za ostatnie 20 lat. A meble to taka potęga gospodarcza, potęga Polski, poprzez meble troszeczkę tutaj wyziera z tego, bo mamy szansę być numerem jeden w Europie. 

Panie premierze, po co cały rząd jedzie do Hannoveru na targi? Co nam to da poza takim zyskiem wizerunkowym?


Targi w Hannoverze to najważniejsze na świecie targi przemysłowe. Trudno, żeby Polski, która wyznaczyła azymut w planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju na wzrost wysoko dochodowego przemysłu, wysoko dochodowych branż przemysłowych, trudno, żeby nas tam nie było. Nie tylko tam jedziemy z dwustoma przedsiębiorcami, najwyżej zaawansowanymi, łaziki kosmiczne, autobusy elektryczne, super przetwornice i inne urządzenia wysoko zaawansowanej technologii... Ale dodatkowo mogę powiedzieć, że bierzemy ze sobą grupę start-upów, która naprawdę zachwyciła ostatnio wielu inwestorów międzynarodowych. To jest nasz taki program też, z którym ruszamy za trzy dni, program Starter, i będzie blisko miliard złotych dostępne dla start-upów bardzo szybko do rozdystrybuowania dla tych pomysłów, które będziemy widzieli, że jest szansa na ich powodzenie.

To były pieniądze rządowe, budżetowe, czy prywatne?

To są pieniądze w dużym stopniu zagregowane z różnych programów unijnych. Natomiast w Hannoverze - najważniejszych targach przemysłowych świata - chcemy pokazać się nie tylko od strony znakomitych produktów rolnych, bo tutaj nie tylko nie mamy się czego wstydzić i bardzo się z tego cieszymy, że produkcja rolna rośnie, ale też chcemy pokazać właśnie te nasze znakomite osiągnięcia przemysłowe. Do niedawna Polska, Polacy kojarzyli się w Niemczech z samochodami, ale dość niewybredne żarty na ten temat krążyły. Chcemy, aby polskie autobusy elektryczne jeździły po niemieckich drogach, więc będziemy się zupełnie inaczej za chwilę kojarzyć.

Po francuskich może także. We Francji bardzo ważne wybory, także dla całej Europy. Wynik tych wyborów - jaki może mieć wpływ na gospodarkę, i Europy, i Polski?

Myślę, że dzisiaj ulegamy takiej gorączce sobotniej czy niedzielnej nocy, a później, kiedy te wybory przejdą, myślę, że dojdzie tam do tzw. "konsensusu republikańskiego", czyli ktokolwiek przejdzie do II tury, jeśli wraz z Marine Le Pen, to ludzie zagłosują na tą osobę inną.

Załóżmy wariant skrajny - Francja wychodzi z Unii, wychodzi ze strefy Euro.

Chciałem powiedzieć, że ulegamy takim troszeczkę gorączkowym scenariuszom, ale proszę popatrzeć, że i Brexit, który nastąpił 10 miesięcy temu równo, bardzo równo, bo to akurat 23 czerwca, i wybory w Stanach Zjednoczonych nie doprowadziły pomimo kompletnie niespodziewanych rezultatów - i również referendum we Włoszech, które doprowadziło do zupełnej zmiany rządu i nastawienia do strefy Euro - nie doprowadziło  do jakichś głębokich turbulencji. Nie jest tak, że nie doceniam tych zmian we Francji, ale o ile na ulicach francuskich jest bardzo niespokojnie, można tak powiedzieć, to na ulicach polskich i w polskiej gospodarce jest bardzo spokojnie, nasze wskaźniki są coraz lepsze, wzrost gospodarczy przekroczył nasze oczekiwania, a deficyt budżetowy może być niższy. Czego tutaj sobie lepszego życzyć na sobotę i niedzielę?

Czy w polskiej polityce może coś zmienić Donald Tusk i jego ostatni przyjazd do Polski, do Warszawy. Myśli Pan, że to jest zapowiedź jego startu w jakimś kolejnym przełomie jego kariery politycznej w Polsce?

Ja nie sądzę, że może tutaj coś zmienić. Bardzo bym chciał, żeby sprzyjał Polsce, pomagał Polsce, sprzyjał Polsce, żeby nie wypowiadał się źle o Polsce i krytycznie, bo różni przedstawiciele w różnych instytucjach europejskich krajów, które tam delegują swoich przedstawicieli, które wybierają - zwykle starają się pomagać tym krajom również i tutaj tego bym sobie przede wszystkim życzył.

Mateusz Morawiecki, wicepremier, dziękuję bardzo. Miłego dnia.