Można rządzić także ze szpitala, drobna kontuzja kolana nie ubezwłasnowolnia prezesa - tak w Porannej rozmowie w RMF FM prof. Zdzisław Krasnodębski komentuje stan zdrowia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wiceprzewodniczący PE przyznaje, że taka kontuzja "utrudnia kontakt z wyborcami, ale podejmowanie decyzji jest możliwe". Robert Mazurek pytał swojego gościa także o ewentualną likwidację Pomnika Katyńskiego w Jersey City. "Nacisk społeczny, polityczny, jakaś rozmowa z władzami stanowymi i z tym burmistrzem, działalność dyplomatyczna - myślę, że to być może by pomogło" - stwierdził prof. Krasnodębski. "W najgorszym przypadku można się zastanowić nad jakąś inną, dobrą lokalizacją" - przyznał eurodeputowany. Wiceprzewodniczący komentował też sprawę konfliktu Polska-Komisja Europejska ws. praworządności. Według moich przypuszczeń dojdzie do porozumienia Polski z Komisją Europejską - mówił prof. Krasnodębski. "Obie strony ogłoszą sukces, zwłaszcza pan Timmermans. Powie, że już nie ma zagrożenia dla praworządności w Polsce. Nigdy zresztą nie było" - podkreślał.

Robert Mazurek, RMF FM: Kto rządzi w Prawie i Sprawiedliwości, kiedy Jarosław Kaczyński jest w szpitalu? To jakieś bezkrólewie?

Prof. Zdzisław Krasnodębski, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego:  Myślę, że można rządzić także ze szpitala. Drobna kontuzja kolana nie ubezwłasnowolnia szefa....

Posłuchaj Porannej rozmowy w RMF FM

Ale utrudnia, na przykład nie może jeździć po Polsce.

No utrudnia, rzeczywiście, ja też się wybierałem - muszę przyznać - do Garwolina, chciałem jechać z panem prezesem do Garwolina i nie było to możliwe...

Ale mógł pan pojechać z premierem.

....to utrudnia kontakt z wyborcami, natomiast podejmowanie decyzji jest możliwe także z bolącym kolanem.

Jarosława Kaczyńskiego czeka operacja? Wie pan coś o tym?

Nie jestem lekarzem, ale rzeczywiście to się przedłuża, są takie sytuacje, kiedy operacja jest niezbędna. Być może.

To wszystkim, także prezesowi, życzymy powroty do zdrowia. Panie profesorze, pan jest członkiem delegacji Parlamentu Europejskiego do kontaktu ze Stanami Zjednoczonymi. Jak należy rozwiązać konflikt w Jersey City? Przypomnijmy, to nieduże miasteczko stało się głośne, bo tamtejszy Pomnik Katyński ma zostać być może rozebrany, przeniesiony.

Przeniesiony podobno. To nie jest problem relacji między Polską a Stanami Zjednoczonymi, a zwłaszcza między Unią a Stanami Zjednoczonymi. To jest inicjatywa lokalna tego burmistrza. Ja pamiętam tylko raz spędziłem jakiś czas w Nowym Jorku. Wtedy Polonia - bardzo liczna zresztą w New Jersey - była bardzo dumna z tego pomnika, że powstał wbrew oporom.

To panie profesorze, to jak w takim razie Polska powinna w tej sprawie się zachować, jak reagować? No bo jak będziemy powtarzali, że to lokalna sprawa kilkunasto-, kilkudziesięciotysięcznego miasteczka, to sobie raczej nie pomożemy.

No nie. Ja myślę, że to trochę inna sprawa dla Polonii.

Ale tam nie ma Polonii. W samym miasteczku nie ma.

Nie no, w New Jersey...

To w stanie, ale w samym Jersey City nie ma.

No tak, ale myślę, że taki burmistrz musi się oczywiście liczyć z głosem obywateli.

On się liczy z głosem sponsorów, a ci akurat to głównie deweloperzy, którzy są zainteresowani tym, żeby tego pomnika tam nie było.

Ja rozumiem, ale myślę, że nacisk społeczny i polityczny, jakaś rozmowa z władzami stanowymi, z tym burmistrzem, działalność dyplomatyczna... Mamy bardzo dobrego konsula w Nowym Jorku. Myślę, że to być może by pomogło. W najgorszym wypadku oczywiście można się zastanowić nad jakąś inną, dobrą lokalizacją. To by było znakomite.

To nie jest właśnie ucieczka?

To nie jest ucieczka. Ale mówię - w najgorszym przypadku szuka się kompromisu...

Może moglibyśmy ich zbombardować czymś strasznym?

...o ile wiem, wczoraj słyszałem, że Polonia wzywa do demonstracji, nacisku. Rzeczywiście, w New Jersey jest bardzo dużo Polaków. I to pokazuje jedną naszą słabość, mianowicie słabą siłę polityczną polskiej Polonii.

To wiemy. Czy dojdzie do porozumienia rządu polskiego z Komisją Europejską? Minister Czaputowicz mówi, że być może nawet do przyszłego poniedziałku uda się jakiś kompromis z KE wypracować.

Tak się mówi, ja słyszałem już takie opinie zbyt optymistyczne moim zdaniem, ale właśnie formułowane przez osoby, które traktowały to jako zapowiedź pesymistyczną, że to porozumienie jest już na wyciągnięcie ręki, że rzeczywiście jest tak, że się wzmacniają głosy tzw. "przyjaciół Polski", jak Verhofstadt i inne tego typu osoby. I one właśnie wypowiadają to, co wypowiadają. Ale to jest związane z tym, że rzeczywiście zbliżamy się. Według opinii, które słyszałem, chodzi teraz o to, żeby pan przewodniczący Timmermans jakoś... On przedłuża ten proces, bo dla niego to będzie oczywiście przykre.

To będzie porażka Fransa Timmermansa, jeśli dojdzie do porozumienia Polski z Brukselą?

Myślę, że ci najbardziej zażarci zwolennicy ukarania Polski będą rozczarowani jego postawą. Natomiast on stara się wynegocjować jeszcze jakieś warunki...

Ale to dojdzie do tego porozumienia wedle pańskiej wiedzy czy nie?

Moim zdaniem dojdzie... to znaczy - to nie jest wiedza, tylko przypuszczenia...

No dobrze, według pańskich przypuszczeń.

Według moich przypuszczeń - dojdzie. Obie strony ogłoszą sukces, zwłaszcza pan Timmermans - że powie, że już nie ma zagrożenia dla praworządności w Polsce. Zresztą tego zagrożenia nigdy nie było.

O tym jeszcze porozmawiamy na RMF24.pl, ale jeszcze - póki jesteśmy w radiu - nie mogę nie spytać...

Jeszcze tylko powiem - takim dowodem na to, że dojdzie do tego porozumienia jest Marsz Wolności organizowany przez opozycję. Ja bym to nazwał marszem desperacji.

A dlaczego marsz desperacji?

Bo są zdesperowani, biedacy, prawda... Bo kończą się różne...

Platforma organizuje Marsz Wolności, a pan sobie z tego pokpiwa?

Nie, to jest najlepszy dowód na wolność istniejącą w Polsce. Natomiast "marsz desperacji", bo kolejny temat im się, biedakom, kończy. Więc się teraz skupiają, prawda, na tematach socjalnych.

Ach, te kpinki niech pan na razie sobie zostawi. Ważne tematy stałe w naszych rozmowach to, przypomnijmy, skoki narciarskie. Chwilowo zdaje się nie skaczą...

Niestety, nawet na igielicie nie skaczą.

Więc chwilowo ten temat zawieszamy, ale proszę pamiętać - ilekroć przyjdzie profesor Zdzisław Krasnodębski, o skokach narciarskich będziemy rozmawiać. Ale będziemy też... nie mogę pana nie spytać o...

... ale Maciej Kot podobno się żeni. Tak słyszałem.

Kronika towarzyska zawsze o 08.02 w RMF FM. Panie profesorze - a z kim?

Przypuszczam, że z jakąś miłą osobą płci żeńskiej.

Czyli niezbyt wiele, niezbyt wiele szczegółów udało nam się teraz ustalić, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Pałac Kultury i Nauki to jest nasz kolejny konik - choć pałac. Antoni Macierewicz w Radiu Maryja powiedział cytuję: " Tam powinna stać kolumna chwały Wojska Polskiego zwieńczona figurą Matki Boskiej Hetmanki Polski" a pan mówił, że u góry powinien stać pomnik Jarosława Kaczyńskiego, a nie żadna Matka Boska.

No tak, to ja. To jest mój projekt, ale powiedziałem w przyszłości, kiedyś, prawda. Bo stawianie pomników w czasie, kiedy jeszcze pan prezes silną rękę, chociaż z bolącym kolanem kieruje sprawami partii być może byłoby przedwczesne. Ale rzeczywiście, pytanie jest oczywiście, jak imponujący byłby ten pomnik i czy byłby w stanie zapełnić tę pustkę po Pałacu Kultury, który jest jednak okazałym budynkiem. Zawsze mówiłem, że Pałac Kultury i Nauki niespecjalnie mi przeszkadza. Po pierwsze oczywiście smog czasami zakrywa tak dokładnie, że w zasadzie spraw się rozwiązuje.

Rozmywa.. tak?

Nie widać. A po drugie dla mnie to jest jednak symbol naszego zwycięstwa tak naprawdę.

Zwycięstwa nad czym? Nad komunizmem?

Nad Józefem Stalinem, nad komunizmem. Kiedyś wybudowano nam w środku taki gmach, a teraz możemy zrobić z nim, co nam się podoba. Możemy urządzać tam różne ciekawe imprezy, możemy zmieniać jego kształt, itd. To jest zwycięstwo ducha Polski nad totalitaryzmem.


"Życzę wicepremier Szydło, by była naszym "Spitzenkandidat" do PE. Słyszałem, że z listy krakowskiej"

Życzę pani premier Beacie Szydło, żeby była naszym "Spitzenkandidat" - kandydatem wiodącym - do Parlamentu Europejskiego - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM prof. Zdzisław Krasnodębski. Skąd miałaby kandydować? O ile wiem - słyszałem, że z listy krakowskiej - zdradził europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Był też pytany o jego plany startu do PE w 2019 roku. Chętnie się zmierzę z Ewą Kopacz (w Warszawie - red.), gdyby była taka potrzeba - zadeklarował.

Prof. Krasnodębski mówił też o trwającym w Sejmie proteście opiekunów osób niepełnosprawnych. Musimy jako społeczność, jako naród, zdecydować jaką politykę społeczną chcemy prowadzić. Musimy się inaczej dzielić dochodem narodowym. Prawdopodobnie oznacza to też zmianę systemu podatkowego - stwierdził gość RMF FM.