"Ziarno kiełkuje. Zobaczymy, co z tej sadzonki wyrośnie" - tak Poranny gość RMF FM Leszek Miller, komentuje ostatnie decyzje prezydenta Andrzeja Dudy. Zdaniem gościa Roberta Mazurka, w pewnym okresie sprawowania urzędu prezydenckiego, Andrzej Duda zaczyna dostrzegać nowe możliwości. "Prezydent uznał, że nie może być ciągle zaskakiwany i upokarzany" - podkreśla Leszek Miller. Pytany o szorstką, męską przyjaźń między nim a Aleksandrem Kwaśniewskim, Miller odpowiada: my byliśmy wtedy niezależnymi podmiotami.

Robert Mazurek: Jak pan patrzy na tą szorstką przyjaźń między panem prezydentem Dudą a panią premier Szydło i chyba również prezesem Kaczyńskim, to co pan sobie myśli? Jak się pan uśmiecha właśnie...

Leszek Miller: Pojawiła się. Można powiedzieć, ziarno kiełkuje. Zobaczymy, co z tej sadzonki, tak ładnie się rozwijającej, wyrośnie.

A tak mniej poetycko?

Zwykle tak jest, że w pewnym okresie sprawowania urzędu prezydenckiego, prezydent zaczyna dostrzegać pewne nowe możliwości, o których być może wiedział, ale nie zakładał, że będzie je stosował. Mamy taki moment właśnie.

07.09 Gość: Leszek Miller

Czyli to tak naprawdę wynika z akcji prezydenta?

Tak, dlatego że prezydent uznał, że nie może być ciągle zaskakiwany, upokarzany, nie może być ciągle odstawiany do kąta, i że ma możliwości, które może użyć.

Tak samo było z Aleksandrem Kwaśniewskim?

Nie, tego niech pan nie porównuje, dlatego że w tamtych czasach zarówno Aleksander Kwaśniewski, jak i ja, byliśmy samodzielnymi podmiotami politycznymi...

Nie no, naturalnie. Wy to byliście ktoś, a teraz...

... A tutaj mamy do czynienia z sytuacją, w której zarówno prezydent, jak i premier zależą od głównego dysponenta sceny politycznej.

Ale jak pan na chwileczkę odstawi tę złośliwość...

... To nie jest złośliwość, przecież tak jest.

... To niech pan powie, no dobrze, główny dysponent głównym dysponentem, ale tak naprawdę przecież konflikt rozgorzał nie między nim a na przykład premier, a między prezydentem a premierem. Pan mówi, że to dlatego że Andrzej Duda dostrzegł nowe możliwości. A jakie to możliwości?

Wykorzystywania swoich konstytucyjnych uprawnień chociażby w postaci weta albo blokowania pomysłów Ministra Obrony Narodowej. Nawiasem mówiąc, prezydent ma jeszcze więcej możliwości, na przykład zwoływać...

Niech mi pan podpowie, co mógłby jeszcze zrobić.

Na przykład może zwołać radę gabinetową, czyli poprosić Radę Ministrów do Pałacu Prezydenckiego i odpytać ministrów na różne tematy, jakie uważa za stosowne.

Robił to Lech Kaczyński, nie dało mu to niczego.

Ale teraz by dało, dlatego że prezydent jest ciągle w takiej sytuacji, gdzie podejrzewa się go o brak samodzielności, więc taki obrazek w telewizji, że pan prezydent przewodniczy posiedzeniu rządu, to byłby obrazek bardzo dobrze działający dla prezydenta.

Być może, ale to byłaby putinada. To byłaby czysta putinada. Takie obrazki mamy z Moskwy.

Niech pan tu nie przywołuje Putina, dlatego że to robią wszyscy. Polityka jest wielkim show odbywanym codziennie.

A proszę mi powiedzieć, bo wspomniał pan o ministrze obrony, czy Antoni Macierewicz, którego Jarosław Kaczyński darzy jakimś ogromnym zaufaniem, będzie musiał ustąpić? Czy też będzie tak właśnie jak teraz, taka szarpanina.

To zależy nie od pani premier, a od dysponenta, głównego dysponenta politycznego, czyli od szefa pozakonstytucyjnego centrum sprawowania władzy.

Szefa wszystkich szefów.

O! Świetnie pan to ujął.

Pan Krzysztof Jarzyna ze Szczecina zdecyduje. Ale proszę powiedzieć, co zdecyduje? Zdecyduje, że Macierewicz zostaje? Czy, że jednak Duda będzie miał ten sukces i...

Myślę, że dopóki pan prezes Kaczyński będzie uznawał, że pan Macierewicz wypełnia jego oczekiwania, to pan minister będzie pozostawał. Wie pan, ja nie bardzo rozumiem tej burzy, która wczoraj miała miejsce, że oto rzecznik pana prezydenta powiedział, że gdyby pan prezydent chciał sugerować jakieś zmiany w rządzie, to by rozmawiał z panem Jarosławem Kaczyńskim.

Czego pan tu nie rozumie? Przecież to była czysta złośliwość...

Ale przecież to prawda.

... Może i prawda, ale nie wszystko, co prawdziwe się mówi.

Ale nie ma się co oburzać na sytuację faktyczną. Przecież tak jest i wszyscy o tym wiedzą. Więc skąd te pretensje do rzecznika prezydenta?

A pani premier z drugiej strony tutaj upokarzana i wystawiana na złośliwości, w innych sytuacjach pręży muskuły. Mówi w tygodniku "wSieci" na przykład "nie złamią nas".

Ja tu miałem u pana kiedyś taką rozmowę na podobny temat i mówiłem, że napięcia między prezydentem a premierem zdarzają się, oczywiście. Ale ugruntowane demokracje parlamentarne znalazły na to sposób. Otóż, premierem jest zawsze najsilniejszy gracz na scenie politycznej w tej formacji, która wygrała wybory. I gdyby dzisiaj prezesem Rady Ministrów był pan Jarosław Kaczyński, to nie byłoby takich sytuacji, że oto...

... Ale szorstka przyjaźń byłaby nadal.

Byłaby nadal, ale wtedy byłoby jasne, że premier jest jednocześnie tym najważniejszym facetem, z którym trzeba to wszystko uzgadniać, prowadzić, itd.

Czy Beata Szydło jest rzeczywiście taka słaba? Bo to ona stała się twarzą, na przykład, tej polityki rządu twardej wobec uchodźców, wobec polityki przyjmowania uchodźców.

Wie pan, pan premier Kaczyński, bo przecież pamiętamy, że pan Kaczyński był już premierem...

... Tak panie premierze, pamiętamy.

... Pan premier Kaczyński dowiódł, że niebezpiecznie mieć premiera, a pani Szydło dowodzi, że można nie mieć premiera.

To bardzo zgrabny bon mot, na który pan oczywiście liczy, długo pan pewnie nad nim pracował...

... Wszystko mi przychodzi ot tak. Patrzę na pana i od razu mi myśli kołaczą rozmaite po głowie.

Ten pański talent, naprawdę. Wszyscy zazdrościmy. Trzeci raz zadam to pytanie, Beata Szydło i w zasadzie cały rząd, nie rezygnują z takiej bardzo twardej polityki wobec uchodźców. Europejski Trybunał uznał, że nie ma szansy zmienić regulacji unijnych. No i właśnie: co dalej?

I to jest poważny problem, dlatego że to już nie jest Komisja Europejska czy Rada Europejska tylko sąd unijny. Więc po pierwsze pani premier powinna natychmiast wysondować, jakie będzie stanowisko pozostałych państw, które zgłosiły ten wniosek.

Słowacja mówiła, że nie zgadza się z wyrokiem, ale to przyjmuje.

Trzeba zobaczyć, co zrobią Czesi, co zrobią Węgrzy. Po drugie trzeba bardzo uważnie przestudiować uzasadnienie tego orzeczenia i zobaczyć, czy są jakieś możliwości interwencji prawnej. Jeśli się okaże, że nie ma takiej możliwości i że inne kraje wykonają wyrok sądu, to trzeba go po prostu zrealizować.

Do Europy jeszcze wrócimy. Chciałem porozmawiać trochę o polskim podwórku. Robert Biedroń będzie poważnym kandydatem na prezydenta?

Nie wiem, czy w ogóle zechce, ale jak zechce, to na pewno będzie poważnym.

A pan będzie na niego głosował?

Nie wiem, kogo wystawi Sojusz Lewicy Demokratycznej, a ja jako zdyscyplinowany członek SLD, będę...

... a płaci pan składki?

Oczywiście.

Chciałbym zobaczyć przelew.

Dobrze, mogę panu pokazać następnym razem.

To co z Robertem Biedroniem?

Nie wiem. Po pierwsze nie wiadomo, czy Robert Biedroń zechce ubiegać się o ten zaszczytny urząd.

Ale gdyby zechciał? Bo wszyscy go do tego tak pchają, on na razie się wzdraga, ale w końcu skończy się tym, że będzie kandydował.

Proszę pana, Sojusz Lewicy Demokratycznej musi się zdecydować przed kampanią prezydencką, co w tej sytuacji zrobi. Ja uczynię to, co moja formacja postanowi.

Ostatnio na kongresie Partii Razem był Ryszard Bugaj, skądinąd panu znany. Był to taki, jak rozumiem, ponadpartyjny kongres. Pana nie zaprosili. A poszedłby pan?

Nie, nie poszedłbym.

A to dlaczego?

Dlatego że ja w ogóle unikam takich ostentacji. Ta pozycja, którą dzisiaj mam - życzliwego komentatora...

Życzliwy komentator Leszek Miller. Po raz pierwszy w życiu jest pan życzliwy.

Analityka  bardzo mi odpowiada, a poza tym chodzę na rozmaite przedsięwzięcia inspirowane, organizowane przez SLD.

Ja rozumiem, ale tak naprawdę to było pytanie o to, co pan myśli o partii Razem. Czy oni mają jeszcze jakąś szansę, czy to była taka efemerydka?

Czy mają szanse - wie pan, partia jest dotąd, dopóki jest na nią zapotrzebowanie społeczne. Więc w najbliższych wyborach, tych samorządowych, a potem tych parlamentarnych, przekonamy się, czy istnieje zapotrzebowanie społeczne na partię Razem.

A będzie zapotrzebowanie na lewicę?

Oczywiście, na lewicę zawsze będzie. Proszę pamiętać, że w ostatnich, dla nas niezbyt udanych wyborach, głosowało na nas ponad milion Polek i Polaków, i Polki Polacy nie wyjechali, dalej są w kraju i czekają na następną okazję.

Nie wiem, czy będzie zapotrzebowanie na lewicę. Wiemy, że będzie zapotrzebowanie na Leszka Millera.

Dziękuję za miłe słowa.

Leszek Miller: Reparacje wojenne od Niemiec? Paliwo smoleńskie się wypala. Pojawił się nowy temat

"Mnie się wydaje, że to paliwo smoleńskie troszkę już się wypala. To pojawił się nowy temat reparacji wojennych od Niemiec" - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Leszek Miller. Jak dodał były premier, "w ogóle Polska polityka zagraniczna jest prowadzona w taki oto sposób, że jest funkcją sytuacji wewnętrznej. Jeżeli coś się opłaca w wewnętrznej polityce, to jest przenoszone za granicę". Miller zwrócił też uwagę na to, że Polska ma moralne prawo dochodzenia odszkodowań. Robert Mazurek pytał również o obecną sytuację lewicy, której postulaty podzieliły między siebie ugrupowania prawicowe. "Tylko pewne części programu (tych partii - red.) można uznać za para-lewicowe" - uznał.  "To nie tylko 500 plus. To jest  równe traktowanie kobiet i mężczyzn, to są prawa dla wszystkich mniejszości, to jest rozdział kościoła od państwa" - wymieniał gość RMF FM.