Nie wiem, czy to waszym zdaniem uprawnione hasło, ale moim zdaniem mundial się dopiero rozkręca. Nie chodzi oczywiście o liczbę bramek, tylko o dramaturgię. I pod tym względem liczę na jeszcze więcej.

Ileż było emocji podczas meczu Włochy-Urugwaj i nie chodzi o emocje czysto piłkarskie, tylko te tkwiące w zawodnikach. Buzowało aż miło. Zanim Urugwaj strzelił bramkę, Włosi grali po swojemu - wolno, na czas. Oczywiście zaczęli powoli kłaść się na murawie - a to skurcz, a to mocne zagranie rywala. Po golu Diego Godina z tej samej taktyki zaczęli korzystać "Urusi", a na ławce rezerwowych Włochów wrzaski, zgiełk, wrzawa i "jak tak można". A no można, taki jest futbol. Kto mieczem wojuje od miecza ginie i tak dalej.

FIFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko Luisowi Suarezowi. W 79. minucie meczu z Włochami urugwajski napastnik ugryzł w ramię Giorgio Chielliniego. Zgodnie z kodeksem, minimalną karą przy tego typu zachowaniach jest zawieszenie na dwa mecze. Suarez ma już jednak na koncie podobne... czytaj więcej

Ciekawe jak zakończy się cała sytuacja z Luisem Suarezem, który zaczyna iść śladami Pepe, a tą drogą iść nie wypada. Portugalczyk to podobno świetny obrońca, tylko głowa nie nadążą za resztą. To samo z Suarezem. W meczu z Anglią wybitny - dwa gole. Z Włochami gryzie Chielliniego i ma pretensje, że ten mu odwinął z łokcia. Jak dla mnie, odruch bezwarunkowy Włocha. Trudno się godzić na takie działanie rywala. Szczególnie, gdy jest się włoskim obrońcą... FIFA sprawę zbada - pytanie co wybada, ale napastnik Liverpoolu może mieć spory problem.

Załamani muszą być piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej. Nie mają Afrykanie szczęścia z karnymi na mundialach. Cztery lata temu Asamoah Gyan w ostatniej minucie dogrywki mógł strzelić Urugwajowi i Ghana byłaby w półfinale. Trafił w poprzeczkę. Teraz pecha miała reprezentacja WKS. Faul Giovanniego Sio był głupi i bezsensowny. Za to Giorgios Samaras zachował zimną krew i zakończył erę Didiera Drogby, Didiera Zokory i kilku innych.

Okoliczności niesamowite, a Grecy w siódmym niebie. Na mundialach grali zawsze jak patałachy (1994, 2010), a teraz wychodzą z grupy i czeka ich potyczka z Kostaryką. Grecja kontra Kostaryka o ćwierćfinał. Dziwne te mistrzostwa. Faworytem wydaje się Kostaryka, ale czy w takim meczu mówienie o faworycie jest w ogóle uprawnione? Czy w ogóle ktoś się jeszcze przywiązuje do faworytów?

Czekam na więcej takich "kwiatków". Jest się jeszcze czym emocjonować w tych pozostałych czterech grupach, a potem będzie tylko smaczniej, ciekawiej i bardziej emocjonująco.