Trener Magiera zwolniony z Legii. Po roku pracy podziękowano szkoleniowcowi, który w poprzednim sezonie uratował rozpadającą się drużynę. Teraz niestety nie bronią go ani wyniki ani styl gry prezentowany przez legionistów. Problem ten niestety narastał od dłuższego czasu.

/ Maciej Kulczyński /PAP

Legia styl straciła już zimą. Kiedy było wiadomo, że z klubu odejdzie Nemanja Nikolić, a na klub obraził się Aleksandar Prijović wszystko zaczęło się walić. W Legii nie liczyli się z możliwością odejścia obu napastników, ale "Prijo" postawił na swoim i to był początek tego do czego obecnie doszliśmy. Zimowe zakupy ofensywne, czyli Daniel Chima Chukwu i wypożyczony z ligi tureckiej Tomas Necid, to pieniądze wyrzucone w błoto. Już wiosną Legia nie potrafiła pokazać na boisku niczego ciekawego. Zdobyła tytuł, ale nie było w tym wielkiego polotu, którego kibice od tego klubu też wymagają. Do tego doszło jeszcze zamieszanie z Vadisem Odijdją-Ofoe, który też stracił ochotę do gry w Legii, a wiosną to jego błysk dawał cenne punkty.

Letnie transfery to znów dużo fantazji i mało konkretów - poza Krzysztofem Mączyńskim. Pasquato, Hildeberto, Sadiku to na razie zawodnicy, którzy prochu nie wymyślili, a mamy już połowę września. Portugalczyk na razie niewiele zwojuje, bo leczy kontuzje. Albańczyk przynajmniej coś już strzelił, a w ostatnim meczu zaliczył asystę. Tak czy inaczej letnie transfery nie okazały się udane. Poza tym uleciała gdzieś forma liderów zespołu. Jędrzejczyk, Pazdan, Moulin nie grają na swoim dobrym poziomie. Wyliczać można dłużej, bo gdzie na przykład podziała się wiosenna przebojowość Nagy’a? Nie pomogła rotacja w ofensywie - tam od początku sezonu nie udało się znaleźć optymalnego ustawienia.

Ile w tym winy Magiery, ile ludzi z jego sztabu? Czy największym błędem były transfery, czy może coś nie tak poszło z przygotowaniami? A może ławka tylko pozornie jest długa i po prostu nie ma, kim grać? Mam nadzieję, że w Legii odpowiedzieli sobie na te wszystkie pytanie i wiedzą co robią. Choć szczerze powiedziawszy trudno tak na to spojrzeć. Jeszcze nie tak dawno, bo miesiąc temu, prezes Mioduski zapowiadał w "Przeglądzie Sportowym", że Magiery nie zwolni. Trener miał spokojnie przetrwać kryzys. Teraz okazuje się, że próba stworzenia długofalowego projektu w klubie się skończyła i zaczynamy od nowa. Znów oczywiście po to by budować "długofalową jakość" - tak zapowiedział dziś w rozmowie z legia.com Mioduski. Nie da się jednak ukryć, że dużą część winy za brak wyników ponosi trener. Czas leci, a gra legionistów ani trochę się nie poprawiła.

Sytuacja Legii w ligowej tabeli jest zaskakująco dobra, jak na tak mizerną grę Legii w tym sezonie. Warszawska drużyna traci tylko 2 punkty do lidera. Ale to tak naprawdę jedyny pozytywny aspekt trwającego już 2 miesiące sezonu. Pytanie czy efekt tegorocznej zmiany będzie podobny jak 12 miesięcy temu? Wtedy Magiera odmienił szybko grę Legii po tym, jak piłkarze nie potrafili się porozumieć z Besnikiem Hasim. Czy na to też liczy prezes Mioduski? Zabrakło mu cierpliwości, a może jednak zabrakło chemii pomiędzy piłkarzami a trenerem Magierą? Bez względu, która opcja była prawdziwa w Legii brakuje pomysłu, idei i planu na przyszłość. Panuje chaos i myślę, że panował też wcześniej - udało się go tylko zakryć płaszczykiem z napisem "Champions League". Mam wrażenie, że za dużo w Legii przypadku, a za mało planowania.