Ponad dwie godziny - dłużej niż początkowo planowano – trwało spotkanie premiera Morawieckiego z Jean-Claudem Junckerem. Była dobra atmosfera, pierwszy od dwóch lat dialog, jednak postępu w kwestii praworządności brak.

Mateusz Morawiecki i Jean-Claude Juncker /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Uczestnicy spotkania podkreślali, że atmosfera była bardzo dobra - informował o tym m.in. rzecznik Junckera Margaritis Schinas. 

Rozmowa podczas kolacji nie tylko się przedłużyła, ale Juncker poprosił premiera Morawieckiego dodatkowo o rozmowę w cztery oczy, która trwała około 20 minut. Juncker i Morawiecki rozmawiali także odprowadzając się do windy i jeszcze długo stojąc przy windzie - opowiadał brukselskiej korespondentce RMF FM jeden z członków delegacji.

W kwestii praworządności polski premier przede wszystkim przedstawiał argumenty. Nie przedstawił jednak żadnych ustępstw, czyli oczekiwanego przez Komisję Europejską wycofania się z niektórych zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa czy o Sądzie Najwyższym. Podtrzymał stanowisko, że Polska ma prawo do własnej reformy sądownictwa. 

Morawiecki mówił na konferencji prasowej, że zaprezentował Junckerowi rys historyczny polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przede wszystkim powiedziałem o tym, że nasze intencje służą temu, aby ten system był sprawniejszy i bardziej sprawiedliwy, bardziej obiektywny - podkreślał. Raczej nie przekonał jednak szefa Komisji do polskich argumentów. Trudno, żeby podczas takiego spotkania reakcja drugiej strony była jakaś zasadniczo odmienna od tego, jaka była wcześniej - przyznał. Politycy umówili się jednak na kolejne spotkanie. "Przewodniczący Juncker i premier Morawiecki (...) ustalili, że spotkają się ponownie, by kontynuować dyskusję mającą przynieść postępy do końca lutego" - czytamy we wspólnym komunikacie, który wydano po spotkaniu

Premier powiedział, że umówił się z Junckerem na spotkanie "przy okazji" unijnego szczytu czyli 23 lutego. Z wypowiedzi premiera wynika, że także podczas tego kolejnego spotkania zamierza nadal jedynie tłumaczyć konieczność reform sądownictwa. Pytany przez naszą dziennikarkę, czy przewiduje jakieś zmiany legislacyjne, by uchronić Polskę przed artykułem 7. przyznał, że nie rozmawiał na ten temat. Problem w tym, że w lutym przekonywanie do własnych racji i przedstawianie argumentów może już nie wystarczyć.

Bruksela chce konkretnych zmian w ustawach o sądownictwie i jeżeli ich nie będzie to Rada UE może w głosowaniu uznać, że Polska jest krajem niepraworządnym. Może to nastąpić już w kwietniu. Natomiast już 27 lutego przewodnicząca w UE Bułgaria chce rozmawiać o sytuacji w Polsce na posiedzeniu ministrów ds. europejskich.