Wiele środowisk wiąże mnóstwo nadziei z rozpoczynającym już wkrótce sprawowanie urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzejem Dudą.

Są to najczęściej oczekiwania w sferze politycznej i społecznej, w której głowa państwa nie ma jednak takich kompetencji jak parlament. Jeśli jesienne wybory parlamentarne przyniosą sukces Zjednoczonej Prawicy i będzie ona tworzyć rząd, prezydent Duda będzie mógł wspierać zaplanowane przez nią głębokie reformy państwa. Gdyby stało się jednak inaczej, pozostanie mu stosowanie prawa weta wobec niezgodnych z jego poglądami ustaw.

Jest natomiast jedna dziedzina, w której może on zdziałać ogromnie dużo bez względu na skład Sejmu i Senatu: to polityka historyczna oparta na pielęgnowaniu chlubnych tradycji Rzeczypospolitej oraz na strzeżeniu narodowych imponderabiliów.

Wiele osób udziela dobrych rad Andrzejowi Dudzie jako Prezydentowi RP. Jedni sugerują mu całkowitą samodzielność (w domyśle: żeby nie słuchał Jarosława Kaczyńskiego), drudzy liczą na jego żarliwy katolicyzm, jeszcze inni upatrują w nim polityka, który będzie w stanie nadać Polsce niemal... czytaj więcej

Duda trafił na dobry czas, ponieważ od kilku lat przeżywamy w Polsce renesans zainteresowania historią, a zwłaszcza heroiczną walką i męczeństwem Żołnierzy Niezłomnych (Wyklętych), którzy z bronią w ręku stawili opór komunistycznemu reżimowi zaprowadzanemu na naszych ziemiach od 1944 roku przez sowieckich okupantów z pomocą rodzimych zdrajców.

Ten piękny zwrot ku przeszłości widoczny jest szczególnie w młodym pokoleniu, co raduje serca kombatantów Armii Krajowej, Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", Narodowych Sił Zbrojnych oraz innych formacji istniejącej nadal po II wojnie światowej Polski Podziemnej i zaprzecza tezie, jakoby patrzyło ono wyłącznie w przyszłość, nie jest więc zainteresowane najnowszymi dziejami. W ostatnich latach powstało wiele grup rekonstrukcyjnych (sięgających tradycji legionowych i armii II Rzeczypospolitej), młodzi ludzie chętnie zgłaszają się do pomocy w pracach ekshumacyjnych na cmentarzach, na których pochowano bohaterów antykomunistycznego podziemia, a ogromne powodzenie filmu Władysława Pasikowskiego o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim pt. "Jack Strong" ukazało rosnące zapotrzebowanie na odwoływanie się przez scenarzystów i reżyserów do tematyki historycznej.

Jest też jednak wiele "remanentów", które należy wreszcie przeprowadzić i jeśli nie zrobi się tego w najbliższym czasie, przestaną one interesować większość rodaków, bo takie są prawa upływającego czasu; trzeba się więc śpieszyć. Jedną z pierwszych inicjatyw ustawodawczych prezydenta Dudy powinien być projekt ustawy o zdegradowaniu i pozbawieniu orderów wszystkich skazanych prawomocnymi wyrokami zbrodniarzy komunistycznych, a może nawet również tych, którzy z różnych względów uniknęli ławy oskarżonych, ale ich antypolskie działania nie pozostawiają wątpliwości w tej materii. Niedawno sporo mówiło się i pisało na ten temat w odniesieniu do generała Czesława Kiszczaka, ale trzeba tę sprawę załatwić szerzej.

Szybkich działań wymaga także zakończenie ekshumacji na powązkowskiej "Łączce" i postawienie tam godnego Żołnierzy Niezłomnych Panteonu Narodowego. To, co zaproponowała w tej sprawie Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa należy bowiem potraktować nie jako oddanie należnego hołdu pamięci wydobywanych z anonimowych dołów śmierci bohaterów, ale jako dalszy ciąg ich zniesławiania. Prezydent Duda powinien osobiście zdynamizować prace na "Łączce" zarówno gdy chodzi o udzielenie wszelkiej pomocy ekipie ekshumacyjnej z Instytutu Pamięci Narodowej, jak i o budowę stosownego w wymiarze architektonicznym memoriału.

Ważny będzie również jego osobisty udział w wielu uroczystościach patriotycznych, nie tylko w Warszawie. Nie wyobrażam sobie, aby nie był obecny na uroczystym pogrzebie Danuty Siedzikówny-"Inki" i Feliksa Selmanowicza-"Zagończyka" w Gdańsku, podczas odsłaniania nowych popiersi Żołnierzy Niezłomnych w galerii Wielkich Polaków XX wieku krakowskiego parku im. doktora Henryka Jordana, a odsłonięcie Panteonu Narodowego na Powązkach musi być jednym z najważniejszych wydarzeń jego pierwszej kadencji.

Liczę też na kontynuowanie przezeń polityki orderowej jego wielkiego poprzednika i mistrza - śp. Lecha Kaczyńskiego zarówno wobec dobrze zasłużonych dla Rzeczypospolitej osób już zmarłych bądź zamordowanych, jak żyjących. Oczekuję, że jedną z pierwszych jego decyzji w tej dziedzinie będzie zaliczenie w poczet kawalerów Orderu Orła Białego oraz awansowanie do stopnia generała brygady śp. płk Ryszarda Kuklińskiego. Byłoby to niezwykle dobitnym, a zarazem czytelnym gestem wskazującym na to, do jakich tradycji zamierza nawiązać Prezydent RP Andrzej Duda. Gesty mają zaś - zwłaszcza w polityce historycznej - wielkie znaczenie i nie wolno ich ani nie doceniać, ani tym bardziej lekceważyć.