Bardzo dobrze się stało, że w pierwszym dniu szczytu Paktu Północnoatlantyckiego na froncie budynku lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego odsłonięto tablicę poświęconą pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu i jego rodzinie, a w warszawskim Ogrodzie Saskim stanęła wystawa poświęcona samotnej misji człowieka słusznie nazywanego "pierwszym polskim oficerem w NATO".

Tablica poświęcona płk. Ryszardowi Kuklińskiemu, na fasadzie Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie /Tomasz Koryszko /PAP

Nie jest już dzisiaj tajemnicą, że jego rehabilitacja przez władze III Rzeczypospolitej była jednym z nieoficjalnych warunków przyjęcia Polski do tego Paktu stawianym przez prezydenta USA Billa Clintona w poufnych rozmowach z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Amerykanie widzieli w nim bowiem niekwestionowanego bohatera z okresu zimnej wojny i nie mogli zrozumieć, jak w niepodległej - także dzięki jego działaniom - III RP można go traktować inaczej. O tym jak cenili i szanowali płk. Kuklińskiego najlepiej świadczy fakt zaangażowania przez nich ogromnych środków, by ewakuować go wraz z rodziną w listopadzie 1981 roku, gdy zaciskała się wokół niego pętla podejrzeń.

Swojemu podziwowi i szacunkowi dla niego dawali wyraz w licznych wypowiedziach czołowi amerykańscy politycy i wojskowi. Warto dzisiaj, gdy w Warszawie obradują władze państw członkowskich NATO, przypomnieć trzy najbardziej charakterystyczne.

Dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey stwierdził, że "nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak."

Jego następca w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet dodał do tej oceny słowa:

"Ten pełen poświęcenia odważny Polak pomógł zapobiec przekształceniu się zimnej wojny w gorącą. (...) Uczynił to, kierując się najszlachetniejszym z powodów - aby wesprzeć świętą sprawę wolności i pokoju w swoim ojczystym kraju oraz na całym świecie. To w dużej mierze dzięki odwadze i poświęceniu pułkownika Kuklińskiego odzyskała wolność jego ojczyzna Polska, a także inne, niegdyś zniewolone państwa Europy Środkowej, Wschodniej i byłego Związku Sowieckiego."

Kierujący CIA za prezydentury Georga Busha Robert Gates powiedział zaś:

"Kukliński był najcenniejszym naszym źródłem informacji w całym bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego, co pozwoliło USA uprzedzić agresywne zamiary Kremla."

I jeszcze opinia doradcy do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy Cartera, profesora Zbigniewa Brzezińskiego:

"Pułkownik Kukliński - stwierdzam to z naciskiem - nie był zwyczajnym agentem wywiadu USA. Był odważnym sojusznikiem Ameryki i to w chwili, gdy całe dowództwo Wojska Polskiego było zaprzedane Sowietom. Był pierwszym polskim oficerem w NATO, a zarazem inicjatorem tajnej współpracy między Wojskiem Polskim a Armią Stanów Zjednoczonych. Ryzykując życie i nie tylko swoje, ale swojej rodziny, godnie zasłużył się Polsce. Informacje pułkownika były niezwykle szczegółowe i umożliwiły nam podjęcie kroków zapobiegawczych, co niwelowało przewagę sowiecką i odsuwało groźbę wywołania przez nich wojny. Gdyby jednak Moskwa rozpętała wojnę z państwami NATO, dowódca wojsk sowieckich atakujących Europę, marszałek Kulikow, zostałby unieszkodliwiony wraz z całym swoim sztabem, najpóźniej w 3 godziny od rozpoczęcia agresji. Takie działania obronne mogłyby podjąć Stany Zjednoczone, opierając się na informacjach, przekazanych wcześniej przez pułkownika Kuklińskiego."

On sam widział w sobie oficera, który znalazłszy się w określonych okolicznościach, postanowił - zgodnie z wymogami sumienia i honoru - samotnie walczyć o niepodległość Rzeczypospolitej, dobierając sojuszników, będących wówczas największymi wrogami Polski Ludowej, ale nie Polski.  Doskonale odróżniał bowiem niepodległą Rzeczpospolitą od zwasalizowanej PRL, której cywilne i wojskowe władze realizowały rację stanu obcego mocarstwa.

W przemówieniu podczas uroczystości wręczenia mu Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa 29 kwietnia 1998 r. płk Kukliński tak mówił o swojej misji:

"Uważam się za zwykłego żołnierza Rzeczypospolitej, który nie dokonał niczego, co wykraczałoby poza święty obowiązek służenia swojej Ojczyźnie w potrzebie. To, co być może wyróżnia mnie z ogromnej liczby ludzi zaangażowanych w przemiany historyczne Polski i Europy, to specyfika misji, jakiej się podjąłem i konsekwencji, jakie ta misja powoduje".

Ze smutkiem w głosie stwierdził, że w odczuciu pewnej części społeczeństwa jest w dalszym ciągu człowiekiem bez honoru. Po czym dodał z nadzieją: "Wierzę, że historia to kiedyś skoryguje."

I właśnie następuje ta ważna korekta historyczna, której przejawem są przywołane wyżej dwie uroczystości oraz wspomnienie o nim przez Panoramę TVP 2 w materiale przypominającym wyboistą polską drogę do Paktu Północnoatlantyckiego.

- To właśnie płk. Ryszard Kukliński swoim bohaterstwem symbolicznie wprowadził nas do NATO. To on przekazywał poufne informacji armii Stanów Zjednoczonych, która stanowi zasadniczy trzon Paktu Północnoatlantyckiego. To jest symboliczny dzień, kiedy rozpoczyna się szczyt NATO w Polsce i właśnie dzisiaj upamiętniamy tego Wallenroda XX wieku - podkreślił jego zasługi podczas ceremonii odsłaniania tablicy wojewoda lubelski Przemysław Czarnek (cytat za Onetem).

Tablica powstała dzięki kombatantom, a opiekować będą się nią studenci z Korporacji Akademickiej "Astrea Lublinensis".

Przewodniczący Zarządu Oddziału Wojewódzkiego w Lublinie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów major Bogdan Walas nazwał płk. Kuklińskiego ostatnim żołnierzem wyklętym skazanym przez reżim komunistyczny na karę śmierci

Podczas otwarcia wystawy w ogrodzie Saskim odczytano list prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, w którym przypomniał on słowa ówczesnego prezydenta Warszawy, a później Rzeczypospolitej śp. profesora Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane podczas pogrzebu "pierwszego polskiego oficera w NATO" w Alei Zasłużonych Powązek Wojskowych:

"Gdy rozpoczynał swoją misję dla ratowania Polski, sowieckie imperium było w ofensywie. Gdy wydawało się, że to imperium zawładnie Europą i światem, Pułkownik rozpoczął swoją samotną walkę i odniósł zwycięstwo. Gdyby sowieckie imperium ruszyło na Europę, Polska przestałaby istnieć. I to jest miarą zasług pułkownika Kuklińskiego - jesteśmy. Wciąż mamy niezałatwione rachunki krzywd, ale jesteśmy."

W dalszej części listu znalazły się równie ważne słowa:

"Zaniedbania na polu przywracania mu czci i uhonorowania go brały się z aksjologicznego pomieszania, relatywizowania wartości, zamazywania jasnej granicy między dobrem i złem. Zjawiska te w wielkiej mierze były ponurym dziedzictwem komunizmu, ale wynikały tez z postaw ideowych przyjętych przez elity władzy III RP. Płk Kukliński był gorącym patriotą, dzielnym człowiekiem, żołnierzem wiernym Polsce. Zasłużył się Ojczyźnie i wolności. Postawił nam dziedzictwo z jednoznacznym drogowskazem moralnym."

Te zdania brzmią bardzo optymistycznie w kontekście wieloletnich starań licznych środowisk patriotycznych, w tym reprezentowanego przez niżej podpisanego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, o uhonorowanie płk. Ryszarda Kuklińskiego pośmiertnym awansem generalskim i zaliczeniem go w poczet kawalerów Orderu Orła Białego.