I dostojnie, i niefrasobliwie, i patetycznie, i na wesoło, i państwowotwórczo, i rodzinnie, i na baczność, i na spocznij - na różne sposoby czcimy dzisiaj radosne święto, jakim jest rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, a mówiąc prawidłowo ustawy rządowej, którą chwalimy się przed całym światem trochę zapominając, że była ona tak naprawdę testamentem chylącej się w 1791 roku ku upadkowi I Rzeczypospolitej.

Podniesienie flagi państwowej na Wieży Zegarowej Zamku Królewskiego w Warszawie /Tomasz Gzell /PAP

To wielkie bogactwo form świątecznych obchodów napawa optymizmem, bo każdy może znaleźć coś dla siebie mając zarazem poczucie bycia członkiem wielkiej wspólnoty państwowej. Można wybierać i przebierać, nikt nie powinien narzekać, ani marudzić.

Jest jednak pewien element, który połączył wszystkich świętujących i to już dzień wcześniej, kiedy na ulicach mijali się ludzie dumnie dzierżący w dłoniach biało-czerwone flagi. Niosły je osoby starsze, unosiły w górę młodsze, wymachiwały nimi dzieci, a wszystkich jednoczyły narodowe barwy. Okazało się, że ustanowiony kilka lat temu Dzień Flagi, który część opinii publicznej przyjmowała z rezerwą bądź nawet z niechęcią, na dobre zadomowił się już w III RP.

Obojętne skąd i dokąd szli 2 maja rodacy z dużymi, małymi oraz całkiem maleńkimi flagami - ważne jest, że chcieli je wziąć z własnej woli, bez żadnego przymusu, w poczuciu narodowej dumy. Wywieszano je potem w oknach, na balkonach, w ogrodach, aby świadczyły o naszym radosnym patriotyzmie. A następnego dnia znowu pojawiły się nie tylko w miejscach publicznych, ale także wszędzie tam, gdzie spontanicznie zbierali się Polacy, aby dać wyraz swojej wierności narodowym imponderabiliom.

Uroczyste msze święte, manifestacyjne pochody przez miasta, wręczanie przez Prezydenta RP Orderów Orła Białego najznamienitszym obywatelom Rzeczypospolitej, parady wojskowe, przyznawanie obywatelstwa polskiego cudzoziemcom, okolicznościowe przyjęcia - to wszystko jest ważne i pokazuje z jakim szacunkiem traktujemy święta narodowe.

Dla mnie najbardziej wzruszające były jednak masy anonimowych Polaków z dumą dzierżących biało-czerwone flagi i traktujących to jako coś całkiem oczywistego i naturalnego. Tak właśnie buduje się wspólnota, której na imię Rzeczpospolita Polska.