Ten spór jest ważny dla całego kraju, bo jak mówiła jednak z działaczek społecznych „Dziś Bircza, jutro Przemyśl”. Niestety, dalsze przemilczenia i ustępstwa pod presją obcego państwa mogą doprowadzić nie tylko do fałszowania historii, ale i do podważenia integralności terytorialnej III RP .

Zdj. ilustracyjne /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Wczoraj w sali sportowej Zespołu Szkół w Birczy odbyła się sesja Rada Gminy. Pierwszym i najważniejszym tematem była sprawa potajemnego usunięcia z Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie tablicy pamiątkowej, na której obok obrońców polskich wiosek i miasteczek na Wołyniu i Lubelszczyźnie oraz w Małopolsce Wschodniej wymienieni byli także obrońcy wsi Bircza k. Przemyśla (dawne województwo lwowskiej, dziś podkarpackie). Wieś ta dzięki bohaterskiej postawie żołnierzy, wśród których było wielu byłych członków Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, trzykrotnie w latach 1945 i 1946 odparła napady sotni Ukraińskiej Powstańczej Armii, kontynuujących pomimo zakończenia wojny ludobójstwo Polaków. Obronę Birczy, jak i sprawę usunięcia nazwy wioski z tablicy pamiątkowej opisałem w ostatnim felietonie.

W sesji uczestniczyło wielu zaproszonych gości, w tym także wójtowie i radni z różnych części Podkarpacia oraz mieszkańcy i - co najbardziej cieszyło - uczniowie szkół średnich. Byli też przedstawiciele Społecznego Komitetu Pamięci i Dobrego Imienia Obrońców Birczy. Na głównej ścianie obok godła państwowego zawieszono główne motto spotkania "Żywi to pamiętają, żywi dziś czuwają." Z kolei w holu okolicznościowa wystawa o obronie wioski oraz słynne już zdjęcia Ewarysta Fedorowicza z Grobu Nieznanego Żołnierza, jedno przedstawiające tablicę z nazwą Bircza, drugiej po usunięciu tej nazwy.

W czasie sesji z ust samorządowców i działaczy społecznych padło wiele mocnych słów. Były też słowa żalu za zaistniała sytuację pod adresem władz Trzeciej RP. Zwłaszcza, że prezydent RP Andrzej Duda i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w sprawie polityki historycznej obiecywali prawdę i szacunek dla bohaterów, którzy przelewali krew w obronie ojczyzny. W czymże więc "zgrzeszyli" obrońcy wiosek i miasteczek na ziemi lwowskiej, sanockiej i przemyskiej,  ratujący Polaków przed krwawymi banderowcami? Czemu nikt z urzędników państwowych np. z Kancelarii Prezydenta RP, MON, IPN czy Wojskowego Biura Historycznego nie ma odwagi odpowiedzieć na pytanie, kto i pod czyim wpływem podjął decyzję o nocnej podmianie tablic?

W tym duchu wypowiadał się poseł Mieczysław Kasprzak (PSL) oraz przedstawiciel posła Antoniego Matusiewicza (PiS) z Krosna, który złożył interpelację poselską w tej sprawie. Dyskutowana była też interwencja szefa IPN w Kijowie Wołodomyra Wiatrowycza, który zniesławił obrońców Birczy, nazywając ich wbrew faktom historycznym "czekistami". To właśnie pod jego presją, co jest tajemnica poliszynela, ugięły się władze w Warszawie, usuwając - uwaga! - pod odsłoną nocy nazwę wioski. Było to jedno z wielu ustępstw, za które "kupiono" zgodę na trzecią z kolei wizytę prezydenta Andrzeja Dudy na Ukrainie. Nawiasem mówiąc, wizyta ta, która ma odbyć się już na początku grudnia, znów nie przewiduje zapalenia zniczy na bezimiennych "dołach śmierci" na Wołyniu, Pokuciu i Podolu, w których do dziś, bez żadnego chrześcijańskiego pochówku, poniewierają się kości Kresowian, mordowanych tylko dla tego, że byli Polakami. Prezydent RP, którego doradcami w tej kwestii są m.in. prof. Andrzej Zybertowicz czy dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, dawno już bowiem uznał, że drogą do dobrych relacji z rządzoną przez oligarchów Ukrainą jest świadome przemilczanie groźnych spraw. Dlatego też milczał jak zaklęty w czasie swoich dwóch poprzednich wizyt.

W czasie sesji radni Gminy Bircza przyjęli jednogłośnie oświadczenie ws. haniebnego usunięcia obrońców wsi z tablicy w Warszawie. Podobne stanowisko przyjęli także radni powiatu przemyskiego. Oba teksty są na stronie Urzędu Gminy w Birczy.

Ten spór jest ważny także dla całej Polski, bo jak mówiła jednak z działaczek społecznych "Dziś Bircza, jutro Przemyśl". Niestety, dalsza przemilczenia i ustępstwa pod presją obcego państwa mogą doprowadzić nie tylko do fałszowania historii, ale i do podważenia integralności terytorialnej III RP. W dziejach Europy w XX wieku jest na to wiele przykładów.