• "Oszczędny" jak premier

    Czwartek, 21 lipca 2011 (14:39)

    "Szkoda tych pieniędzy, które znowu wszyscy wyrzucą na billboardy i spoty" - ubolewał wczoraj premier w reakcji na wyrok Trybunału Konstytucyjnego dopuszczającego jednak wbrew zamysłowi Platformy billboardy i spoty podczas kampanii wyborczej. Niezbyt szczere to ubolewanie, bo bez billboardów i spotów kampania wcale nie byłaby tańsza.

    Od tygodni wszystkie partie gorączkowo szukały sposobów na rekompensatę braku billboardów i spotów. PO zarezerwowała na przykład Citylighty, czyli powierzchnie reklamowe na przystankach. Gdy pytałam, ile ich trzeba, aby kampania była skuteczna, usłyszałam, że tysiąc, a najlepiej dwa. Koszt po cenach agencyjnych od miliona do - uwaga - dwóch milionów złotych miesięcznie. Zamiast spotów wyborczych mielibyśmy zaś pewnie tak zwane kampanie informacyjne. Platforma już w tej chwili przygotowała taką akcję, tyle ze orzeczenie PKW pokrzyżowało plany.

    Telewizyjne taśmy są jednak gotowe.. PiS swoją tak zwaną kampanię informacyjną emituje. Przy czym obie partie oskarżają się nawzajem o łamanie prawa.

    No cóż, pozwolę sobie zacytować mojego redakcyjnego kolegę: Niedoszli rodzice POPiS-u doczekali się jednak wspólnego dziecka. Jego imię to hipokryzja i rośnie jak na drożdżach.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Burzyńska

    Agnieszka Burzyńska

  • Oceń tekst

    Ocen: 21

Inne komentarze tego autora

POKAŻ WSZYSTKIE KOMENTARZE
Radio Muzyka Fakty