Zagramy ofensywnie i nie przestraszymy się rywala - zapewnił Franciszek Smuda przed wtorkowym, towarzyskim meczem z Hiszpanią w Murcji. Do gry gotowi są wszyscy piłkarze oprócz kontuzjowanego Łukasza Piszczka. Dla mistrzów Europy spotkanie z biało-czerwonymi będzie ostatnim sprawdzianem przed wylotem na mistrzostwa świata w RPA.

Wszyscy są gotowi i do mojej dyspozycji. Oczywiście są jakieś drobne urazy, ale nie tak poważne, by wyeliminowały kogoś z gry. Jedynie Łukasz Piszczek jest wykluczony - poinformował w poniedziałek Smuda. Nie chciał jednak zdradzić, kto wybiegnie we wtorek wieczorem na boisko stadionu Nuevo Condomina w Murcji. Nawet ostatni trening nie będzie dla mnie wyrocznią. Mam różne myśli w głowie i zaczekam do końca z ogłoszeniem "jedenastki" - zapowiedział.

Wiadomo już jednak, że w bramce stanie zawodnik Manchesteru United Tomasz Kuszczak, a rezerwowym będzie Łukasz Fabiański z Arsenalu Londyn. W pomocy nie zabraknie Rafała Murawskiego, który po niedzielnym, intensywnym treningu narzekał na brak świeżości i "ciężkie nogi". Piłkarz Rubina Kazań nie jest przekonany o swojej dyspozycji, ale wierzy w niego selekcjoner. Ja jestem pewny, że zaprezentuje się bardzo dobrze. On grał już przeciwko Barcelonie i radził sobie bardzo dobrze. Dlaczego miałoby być teraz inaczej? - pytał Smuda.

Choć on sam był niezadowolony z niedzielnych zajęć. Zjechaliśmy z gór. To normalne, że teraz trochę ciężej się trenuje. To jednak minie i mam nadzieję, że we wtorek wszystko będzie już w porządku. Hiszpanie są w tej samej sytuacji i na pewno tak samo się czują - mówił.

Niewiele miejsca poświęca się w hiszpańskiej prasie polskim piłkarzom, którzy we wtorek w Murcji zmierzą się z mistrzami Europy. Uwagę mediów skupia własna reprezentacja, dla której mecz z Polską będzie ostatnim sprawdzianem przed mundialem. Biało-czerwoni są tylko po to, by wysoko z nimi wygrać... czytaj więcej

Właśnie z powodu intensywnego treningu w niedzielę poniedziałkowe zajęcia trwały jedynie 45 minut. Chciałem zrobić rozruch. Nic wielkiego, bo musimy złapać trochę świeżości - tłumaczył Smuda. Mimo wszystko na stadionie Realu Murcja zjawiło się kilka tysięcy ludzi. Oklaskami nagradzali dobre zagrania polskich piłkarzy i cierpliwie czekali na przybycie swoich idoli.

Smuda zapewnił, że jego podopieczni nie przestraszą się we wtorek mistrzów Europy, a na boisku będą nadal prezentować ofensywny styl gry. W kadrze mamy takich zawodników, którzy lubią grać do przodu. Nie zmienimy tego tylko dlatego, że gramy z renomowanym przeciwnikiem - zapewnił.

Hiszpanie, podobnie jak Polacy, grają systemem 4-3-3. Ale nie wzoruję się na nich. Staram się nie małpować, tylko wytworzyć własny styl. Oczywiście obserwuję i analizuję grę dobrych zespołów. Mamy jednak inny materiał i dlatego też inaczej gramy. W drużynie Vincente del Bosque nie ma praktycznie słabych zawodników. Tam nawet trzydziesty piłkarz, który do kadry się nie załapał, prezentuje wyśmienity poziom - ocenił Smuda.

Odniósł się też do faktu, że w hiszpańskich mediach próżno szukać wzmianek o polskich piłkarzach. Nie martwi mnie to. Kiedyś mieliśmy renomowaną drużynę, każdy się z nami liczył. Teraz musimy to na nowo wypracować. Nic dziwnego, skoro nie zakwalifikowaliśmy się do mistrzostw świata z "turystycznej" grupy. Słabszej chyba nie było. Ale jestem przekonany o tym, że za rok znowu będzie się o nas mówiło - obiecał.