"Czwarte miejsce, tuż za podium, jest najgorsze dla sportowca. Dziękujemy za wsparcie i przepraszamy, że nam nie wyszło” – mówiła po meczu z Rumunkami rozgrywająca reprezentacji Polski Kinga Achruk. „Na wyniku meczu zaważył słaby początek. Miałyśmy dużo niewykorzystanych sytuacji, przez co rywalki nam odskoczyły i grało nam się coraz ciężej” – tłumaczyła jej koleżanka z kadry, Monika Kobylińska.

Polki po meczu /PAP/Marcin Bielecki /PAP

Znowu źle weszłyśmy w mecz, Rumunki nam odjechały na kilka bramek i musiałyśmy je gonić. W drugiej połowie próbowałyśmy się zmobilizować, postawiłyśmy wszystko na jedną kartę. Jednak dzisiaj rywalki były za mocne - mówiła po przegranym 22:31 meczu o brązowy medal mistrzostw świata Agnieszka Kocela, skrzydłowa reprezentacji Polski. Wiedziałyśmy, co będą robić, czego się spodziewać. Nie wychodziło nam nic - od skuteczności po proste niewymuszone błędy. Każda z nas chciała, żeby medal zawisł na jej szyi, ale nie udało się - podkreślała Aneta Łabuda.

Niby możemy się cieszyć, że jesteśmy czwarte na świecie, ale chciałyśmy na pewno więcej. Ten mecz na pewno jeszcze nie raz rozegramy w naszych głowach - przyznała polska bramkarka, Anna Wysokińska. Jakbyśmy mogły z nimi zagrać rewanż, to nawet można byłoby to zrobić teraz od razu. Nie ma co zwalać na zmęczenie - zauważyła.

Nie jestem rozczarowany wynikiem, jest mi po prostu bardzo smutno, że dziewczynom nie udało się zdobyć, zresztą po raz drugi z rzędu, brązowego medalu, a one na to zasłużyły - stwierdził po meczu trener Polek, Kim Rasmussen. Jest mi ich bardzo żal i jestem nadal z nich bardzo dumny - podkreślił. Graliśmy dzisiaj przeciwko znakomitemu zespołowi. Nie zaczęliśmy tak, jak to było w wygranych przez nas spotkaniach z Węgrami czy Rosją w ćwierćfinale. Rywalki odskoczyły nam na kilka bramek i ciężko było je dogonić - tłumaczył Duńczyk.

(mn)