Polska przegrała w duńskim Naestved z Holandią 20:31 (9:14) w swoim piątym meczu mistrzostw świata piłkarek ręcznych. To druga porażka biało-czerwonych w grupie B. Wcześniej biało-czerwone wygrały z Kubankami 27:22, uległy Szwedkom 30:31, oraz pokonały Chinki 29:24 i piłkarki Angoli 29:27. Polki miały już zapewniony awans do 1/8 finału turnieju.

Iwona Niedźwiedź w akcji na bramkę Holandii podczas meczu w grupie B mistrzostw świata piłkarek ręcznych w duńskim Naestved /Marcin Bielecki /PAP

Mecz, którego stawką było drugie miejsce w końcowej tabeli grającej w Naestved grupy B, był kolejnym zupełnie nieudanym występem w wykonaniu biało-czerwonych. O ile z tak słabymi przeciwnikami jak Kuba, Chiny czy Angola można było jeszcze coś naprawić, o tyle w konfrontacji ze znakomicie zorganizowaną drużyną Holandii o zwycięstwie nie było co marzyć.

Rozpoczęło się od błędów Polek i zabójczych kontrataków rywalek. W konsekwencji drugiego gola biało-czerwone uzyskały dopiero w dziesiątej minucie. W tym czasie przeciwniczki strzeliły ich pięć.

Szwankowała przede wszystkim gra w ataku, gdzie oddawano nazbyt często niecelne rzuty, a i obrona pozostawiała wiele do życzenia. Polski zespół w piątek miał głośne wsparcie z trybun, na których co jakiś czas skandowano "gramy u siebie". Może to miało wpływ na to, że gra na chwilę się wyrównała. Bo i Holenderki się myliły. To nie przeszkodziło im jednak powiększyć przewagę do 10:4 w 18. min.

Wówczas trener biało-czerwonych Kim Rasmussen poprosił o czas. Wiele to nie zmieniło - piłki po prostu odbijały się od holenderskiej bramkarki Tess Wester, która przed przerwą zanotowała 57-procentową skuteczność.

Na szczęście dla Polek kilka udanych interwencji zanotowała Anna Wysokińska, która w tym okresie obroniła m.in. dwa rzuty karne i wynik długo nie ulegał zmianie. Przewaga ekipy "Pomarańczowych" jednak nie malała i pierwsza połowa zakończyła się jej prowadzeniem 14:9.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Holenderki miały szczelniejszą obronę i korzystając z błędów przeciwniczek szybkimi kontrami powiększały swój dorobek. Dopiero w 33. minucie na 11:16 swojego pierwszego gola w tym pojedynku zdobyła występująca po raz 150. w reprezentacji Karolina Kudłacz-Gloc.

Po tej akcji "Oranje" rzuciły cztery bramki z rzędu i właściwie już w 38. minucie wszystko wskazywało na to, że ten mecz dla biało-czerwonych będzie stracony. Zwłaszcza, że gole dla rywalek zaczęła rzucać nawet ich bramkarka Wester (w 41. minucie na 22:12).

Holenderki nie zwalniały tempa, a Polki zrezygnowane sprawiały wrażenie jakby chciały, żeby ten mecz się skończył. Kompletnie nic im nie wychodziło. Widać, że odpuściły, zadowolone z tego, że już wcześniej zapewniły sobie awans do 1/8 finału.

Kwadrans przed ostatnią syreną "Pomarańczowe" wygrywały 25:13 i było pewne, że wiele się już nie zmieni. Zwłaszcza, że obie ekipy zaczęły szanować siły i kości z myślą o dalszej części turnieju.

(j.)