Polska wygrała w środę w duńskim Naestved z Angolą 29:27 (12:15) w swoim czwartym meczu w grupie B mistrzostw świata piłkarek ręcznych. Biało-czerwone zapewniły sobie awans do 1/8 finału turnieju. Wcześniej Polki wygrały z Kubankami 27:22, uległy Szwedkom 30:31 i pokonały Chinki 29:24. Na zakończenie fazy grupowej zmierzą się w piątek z Holenderkami.

Polka Kinga Achruk i Angolka Elizabeth Cailo w meczu grupy B mistrzostw świata piłkarek ręcznych w duńskim Naestved /Marcin Bielecki /PAP

Po wymęczonych zwycięstwach nad znacznie niżej notowanymi Kubą i Chinami polscy kibice z niepokojem oczekiwali na spotkanie z brązowymi medalistkami mistrzostw Afryki.

Obawy okazały się uzasadnione - pierwsza połowa to katastrofa w wykonaniu Polek, a druga niewiele lepsza. W 7. minucie Angolki wygrywały 5:1. W międzyczasie biało-czerwone nie wykorzystały m.in. karnego (Karolina Zalewska) i oddały serię niecelnych rzutów.

Angolki grały nielubianą przez Polki wysuniętą obroną. Jednak od czwartej drużyny poprzednich MŚ można się było spodziewać czegoś więcej. Tymczasem po dziesięciu minutach było już 7:2 dla ruchliwych rywalek, które z łatwością omijały polskie szyki obronne.

Największe spustoszenie siała Natalia Bernardo, która między 4. a 20. minutą zaliczyła siedem trafień. W bramce trudną zaporą okazała się Cristina Branco.

W 20. minucie przy stanie 8:12 trener Kim Rasmussen, wyraźnie poddenerwowany, poprosił o czas. Na niewiele to się zdało - zespół z Afryki utrzymywał pięciobramkową przewagę.

Jeszcze dwie minuty przed przerwą Angolki wygrywały 15:10. Ostatecznie pierwsza połowa skończyła się rezultatem 15:12.

Od początku drugiej części gry Polki z animuszem wzięły się za odrabianie strat, ale ciągle popełniały błędy i nie szło to tak, jak sobie wymarzyły. Wyróżniała się Agnieszka Kocela, która rzuciła w tym czasie trzy bramki i wreszcie nadszedł długo oczekiwany moment - wyrównanie 17:17, po rzucie Karoliny Kudłacz-Gloc w 37. min.

Dwie minuty później biało-czerwone odzyskały prowadzenie (19:18), ale wynik nadal oscylował wokół remisu. Dopiero dwa z rzędu gole młodej Anety Łabudy doprowadziły do stanu 22:20 w 42. min. I wtedy znów gra Polkom przestała się kleić.

Monika Stachowska zobaczyła czerwoną kartkę, która była następstwem trzeciej kary dwuminutowej, a rywalki nie dawały za wygraną i ponownie wyrównały (23:23), a w 49. minucie prowadziły 24:23. Pomagały im wydatnie Polki, które zaprezentowały serię niecelnych podań i znów prezentowały się jak w pierwszej części gry.

Dziesięć minut przed końcem nadal wygrywała ekipa afrykańska 25:24. Biało-czerwone ciągle nie mogły odnaleźć odpowiedniego rytmu. Słabo grały w obronie, przez co nie mogły uzyskać bezpiecznego prowadzenia.

Ostatnie pięć minut to wielka nerwówka, gol za gol. Znów był remis lub jednobramkowe prowadzenie Polek. Minutę przed końcem Kocela zdobyła gola na 29:27 i gdy Weronika Gawlik obroniła rzut rywalki, szansa na dwa punkty stała się realna. Dzięki wygranej biało-czerwone zapewniły sobie awans do 1/8 finału.

(j.)