Już dzisiaj na mamucie w norweskim Vikersund Kamil Stoch może sobie zapewnić zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich w sezonie 2017/18. Aby tak się stało, musi zająć w ostatnim konkursie cyklu Raw Air minimum trzecie miejsce.

Kamil Stoch podczas konkursu drużynowego na mamuciej skoczni w Vikersund /Terje Bendiksby /PAP/EPA

Właśnie tyle, czyli 60 pkt za trzecią lokatę, gwarantuje trzykrotnemu mistrzowi olimpijskiemu zwycięstwo w PŚ. I to niezależnie od tego, które miejsce wywalczy jedyny konkurent Polaka, jaki pozostał na placu boju w walce o tytuł - Niemiec Richard Freitag.

Na trzy konkursy indywidualne przed końcem sezonu (jeden w Vikersund i dwa na mamucie w słoweńskiej Planicy), Stoch ma 245 punktów przewagi nad Freitagiem. Wystarczy zatem, aby lider ekipy trenera Stefana Horngachera po niedzielnych zawodach miał nad Freitagiem minimum 200 pkt przewagi, czyli tyle, ile będzie do zdobycia w Planicy.

Niedzielny konkurs wyłoni także triumfatora cyklu Raw Air. Przed ostatnimi zawodami Stoch ma nad Norwegiem Robertem Johanssonem 55,7 pkt przewagi. W przeliczeniu na odległość to około 40 metrów. O tyle dalej w obu niedzielnych seriach musiałby lądować wyróżniający się wśród skoczków sumiastymi wąsami Norweg.

W sobotę po zakończeniu konkursu drużynowego Norweg zapowiedział, że będzie walczył do końca o zwycięstwo w cyklu.

Tracę teraz 55,7 punktu i jest to tylko, albo aż tyle. Ja jednak bardzo dobrze czuję tę skocznię i zrozumiałem, że jeszcze nie wszystko jest stracone. Czuję, że jestem w gazie i mam świadomość, że w niedzielę wszystko może się zdarzyć, więc będę walczył do końca o zwycięstwo w punkcji generalnej - zadeklarował Johansson.

Pierwsza seria zaplanowana jest na godz. 16.30. Oprócz Stocha wystąpi w niej pięciu Polaków: Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot, Piotr Żyła i Jakub Wolny.

(ag)