Piotr Żyła wygrał zakład z burmistrzem Wisły Tomaszem Bujokiem, który - chcąc zmobilizować zawodnika - obstawił, że nie przywiezie z Lahti medalu narciarskich mistrzostw świata. Panowie spisali nawet umowę. Bujok nie żałuje porażki. "To najszczęśliwszy wieczór od miesięcy" - podkreślił.

Piotr Żyła zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata w Lahti /PEKKA SIPOLA /PAP/EPA

Zwycięzca zakładu wybierze zespół muzyczny, który 6 maja wystąpi w wiślańskim amfiteatrze. Tego dnia Żyła spotka się z kibicami, a w mieście odbędą się imprezy sportowe i kulturalne.

Żyła zasłużył sobie na ten medal ciężką pracą. Przeżywał różne okresy w karierze, ale ten sukces wynagrodzi mu wszystko. Oglądałem konkurs wspólnie z trenerami kombinacji norweskiej. Wszyscy mieszkamy w Wiśle, jak Piotrek. To nasz wesołek, sąsiad, przyjaciel - powiedział wiceprezes Polskiego Związku Narciarstwa Andrzej Wąsowicz, w który w Lahti obserwował konkurs MŚ na dużej skoczni. 

Zdaniem Wąsowicza Żyła oddał dwa dobre skoki. Drugi był prawie perfekcyjny. Jedyny na taką odległość - 131 m! Wylądował prawidłowo. Szkoda, że polski sędzia nie dostosował się do poziomu oceniania i dał mu najniższą notę niż pozostali - mówi.

Wiceprezes PZN wierzy, że brąz Żyły nie będzie ostatnim medalem mistrzostw w Lahti. Myślę, że w sobotę wiślanin będzie jeszcze szczęśliwszy. Dziś czterech naszych skoczków było w dziesiątce, a to oznacza, że musimy wywalczyć medal drużynowo. Najlepiej złoty - mówił.

Czwartkowy konkurs wygrał Austriak Stefan Kraft, drugie miejsce zajął Niemiec Andreas Wellinger. Na szóstej pozycji uplasował się Maciej Kot, Kamil Stoch był siódmy, a Dawid Kubacki - ósmy.

(az)