"Mamo, nie idź w poniedziałek w miejsca, gdzie jest dużo ludzi" - SMS-a o takiej treści wysłał z Syrii dżihadysta. Adresatem wiadomości była jego matka mieszkająca w Belgii. Tamtejsze służby przechwyciły tę wiadomość tekstową - piszą belgijskie media.

Policję i antyterrorystów wciąż widać na ulicach belgijskich miast /STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

Po wysłaniu SMS-a mężczyzna miał także zadzwonić do matki, żeby upewnić się, iż dostała tę wiadomość. W rozmowie telefonicznej jeszcze raz ją upomniał, żeby unikała w tym dniu zatłoczonych miejsc.

Policja, która przechwyciła wiadomość, wzięła ją na poważnie. W miejscach publicznych na terenie Belgii zaostrzono środki bezpieczeństwa.

Wiadomo, że belgijska siatka terrorystów zamierzała zaatakować ponownie w Paryżu, jednak aresztowanie Salaha Abdeslama i innych dżihadystów zmusiło ich do szybkiego działania w Belgii. Uderzyli w stolicy - w atakach zginęły 32 osoby.

Prokuratorzy nie podają dokładnych informacji o planach ataków we Francji. Źródła we francuskiej policji donoszą, że zatrzymany w piątek Mohamed Abrini przyznał, że wszystkie rozkazy o atakach pochodziły z syryjskiego kalifatu Państwa Islamskiego.

Stadion Stade de France, na którym rozegrają się mecze Euro 2016, był celem ataków zamachowców w listopadzie, podczas towarzyskiego meczu między reprezentacjami Francji i Niemiec.

(j.)