Terroryści mogą planować zamachy w Rzymie i Mediolanie. Takie ostrzeżenie znalazło się na stronie internetowej amerykańskiej ambasady we Włoszech.

Po informacjach przekazanych przez FBI jeszcze bardziej zwiększona została ochrona m.in. w Watykanie /ALESSANDRO DI MEO /PAP/EPA

Możliwe cele zamachów to kościoły, synagogi, restauracje, teatry i hotele w obu włoskich miastach – ostrzega amerykańska ambasada. Grupy terrorystyczne mogą posłużyć się metodami wykorzystanymi podczas niedawnych zamachów w Paryżu. Władze włoskie są świadome tych zagrożeń - ogłosiła ambasada USA w Rzymie. Swym obywatelom zaleciła czujność oraz śledzenie informacji w mediach.

Wczoraj, po informacjach przekazanych przez FBI, w Rzymie i Mediolanie podniesiono stan alarmu. Jeszcze bardziej zwiększona została ochrona okolic placu Świętego Piotra oraz obiektów w stolicy Lombardii.

Szef włoskiej dyplomacji Paolo Gentiloni przyznał w telewizji RAI, że stan alarmu we Włoszech jest „bardzo wysoki”, zwłaszcza w najbardziej symbolicznych miejscach, jak plac Świętego Piotra.

Zapewnił, że ostrzeżenia, jak to otrzymane od FBI, włoski rząd traktuje bardzo poważnie. Poinformował, że włoskie służby prowadzą postępowanie w sprawie pięciu podejrzanych osobników, przed którymi ostrzegła je wczoraj FBI.

Ale nie możemy być więźniami tego alarmu, bo to byłby prezent dla dżihadystów - stwierdził szef włoskiego MSZ.

(mpw)