Podczas meczu reprezentacji Niemiec i Holandii w Hanowerze miało dojść do eksplozji kilku bomb - podał bulwarowy dziennik "Bild" w swym wydaniu internetowym. Redakcja powołuje się na tajny raport Urzędu Ochrony Konstytucji dla szefa niemieckiego MSW Thomasa de Maiziere'a.

Podczas meczu reprezentacji Niemiec i Holandii w Hanowerze miało dojść do eksplozji kilku bomb /Christian Charisius /PAP/EPA

Raport powstał na podstawie informacji przekazanych przez zagraniczny wywiad - czytamy w "Bildzie". 

Grupa kilku napastników planuje atak na mecz piłkarski między Niemcami a Holandia. Atak zostanie przeprowadzony za pomocą kilku ładunków wybuchowych wewnątrz stadionu. Ponadto jedna bomba ma zostać zdetonowana w mieście (Hanowerze) - cytuje tabloid fragment raportu. 

Autorzy raportu informowali, że ładunki miały zostać dostarczone na teren stadionu w karetce pogotowia. Przywódca grupy zamachowców ma być na stadionie w celu sfilmowania akcji. Po północy planowany jest zamach na dworzec w Hanowerze- czytamy w tajnym raporcie. 

Według informacji podanych przez wydawaną w Hanowerze lokalną gazetę "Hannoversche Allgemeine Zeitung" grupa zamachowców składała się z czterech mężczyzn i jednej kobiety. 

Policja poinformowała, że nie znaleziono żadnych ładunków wybuchowych - ani na stadionie, ani w jego pobliżu. Nikt nie został zatrzymany. Minister spraw wewnętrznych powiedział telewizji ZDF, że do tej pory nie wie, czy informacje o planowanym zamachu były prawdziwe. 

Towarzyski mecz piłkarski z Holandią w Hanowerze, który miał być symbolicznym gestem solidarności z Francją i sygnałem sprzeciwu wobec terroryzmowi, został we wtorek wieczorem w ostatniej chwili odwołany ze względu na groźbę zamachu bombowego ze strony islamistów.

(mal)