Frekwencja w niedzielnych wyborach prezydenckich w Rosji wyniosła o godz. 17:08 w Moskwie (godz. 15:08 czasu polskiego) 51,9 proc. - poinformowała Centralna Komisja Wyborcza. Do tej pory głosowanie zakończyło się już w regionach w azjatyckiej części Rosji. Urzędujący prezydent Rosji Władimir Putin oddał już głos w jednym z moskiewskich lokali wyborczych. Zapewnił, że będzie zadowolony z każdego wyniku, który pozwoli mu "realizować zadania prezydenta". Z kolei rosyjskie media donoszą o cyberatakach na stronę Centralnej Komisji Wyborczej Rosji, które "wychodzą z 15 krajów", podczas gdy obserwatorzy wyborów mówią o oszustwach i manipulacjach. Ukraińscy nacjonaliści zablokowali dostęp do rosyjskiej ambasady w Kijowie oraz konsulatów we Lwowie, Charkowie i Odessie, uniemożliwiając głosowanie w znajdujących się tam lokalach wyborczych. Władimir Żyrinowski zapewnia, ze Rosja będzie rządzić planetą z Brukseli. "Przenosimy się do Brukseli, gdzie będziemy dowodzić całą planetą. To są wybory lidera planety" - oświadczył.

/MICHAEL KLIMENTYEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL /PAP/EPA

Putin: Jestem przekonany o słuszności programu, który proponuję naszemu krajowi

Jestem przekonany o słuszności programu, który proponuję naszemu krajowi - powiedział podczas głosowania Władimir Putin, cytowany przez agencję Interfax.

65-letni polityk, będący na Kremlu najdłużej urzędującym politykiem od czasów Józefa Stalina, w niedzielę walczy o fotel prezydencki po raz czwarty w swej karierze. Powszechnie uważa się, że wygra i tym razem. Zgodnie z sondażami zamierza głosować na niego około 70 procent wyborców.

Od 1999 roku, kiedy za prezydentury Borysa Jelcyna został premierem, Putin nie zszedł ani razu z rosyjskiej sceny politycznej. Na czele państwa stał już w latach 2000-2008, potem do 2012 roku formalnie był premierem, a na Kremlu zastępował go jeden z jego najbardziej zaufanych współpracowników, obecny szef rządu Dmitrij Miedwiediew.

Wprowadzona w 2012 roku poprawka do rosyjskiej ustawy zasadniczej wydłużyła prezydencką kadencję z czterech do sześciu lat, w związku z czym w razie wygranej Putin może zasiadać w fotelu prezydenta Rosji do 2024 roku.

Ze względu na obowiązywanie w Rosji aż dziewięciu stref czasowych głosowanie w wyborach trwa niemal dobę. Rozpoczęło się o godz. 21 w sobotę czasu polskiego w najdalej wysuniętych na wschód regionach - na Czukotce i Kamczatce, i potrwa do godz. 19 czasu polskiego w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim.

Frekwencja w wyborach prezydenckich przekroczyła 50 procent

Frekwencja w niedzielnych wyborach prezydenckich w Rosji wyniosła o godz. 17:08 w Moskwie (godz. 15:08 czasu polskiego) 51,9 proc. - poinformowała Centralna Komisja Wyborcza. Do tej pory głosowanie zakończyło się już w regionach w azjatyckiej części Rosji.

Na Dalekim Wschodzie, w Kraju Nadmorskim, Zabajkalskim, Republice Jakucji i obwodzie amurskim, gdzie zgodnie z lokalnym czasem głosowanie zaczęło się najwcześniej, lokale wyborcze już zostały zamknięte i przystąpiono do liczenia głosów.

W Moskwie frekwencja wyniosła - według danych CKW - ok. 40 proc. o godz. 15 czasu lokalnego (godz. 13 czasu polskiego). 

Dane o frekwencji w poszczególnych regionach ogłaszane przez CKW w pierwszej połowie dnia były wyższe niż analogiczne wskaźniki podczas wyborów prezydenckich w 2012 roku.

Wczesnym popołudniem czasu polskiego głosy oddali wszyscy kandydaci w wyborach: urzędujący prezydent Władimir Putin, kandydat komunistów Paweł Grudinin, szef nacjonalistyczo-populistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimir Żyrinowski, założyciel opozycyjnej wobec Kremla partii Jabłoko Grigorij Jawliński, celebrytka i dziennikarka Ksenia Sobczak, rzecznik praw przedsiębiorców przy prezydencie Rosji Boris Titow oraz dwaj przedstawiciele mniejszych partii, Komunistów Rosji i nacjonalistycznego Rosyjskiego Sojuszu Ogólnonarodowego: Maksim Surajkin i Siergiej Baburin. 

Pierwsze informacje o wynikach wyborów zostaną ogłoszone po godz. 21:00 czasu moskiewskiego (godz. 19:00 czasu polskiego); o tej porze zakończy się głosowanie w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim.

Obserwatorzy wyborów mówią o oszustwach i manipulacjach

Podczas trwających w niedzielę w Rosji wyborów prezydenckich obserwatorzy odnotowują oszustwa i manipulacje, w tym wielokrotne głosowanie przez te same osoby. Centralna Komisja Wyborcza podała, że odpierała cyberataki prowadzone z 15 państw.

Cieniem na wyborach szefa państwa kładą się dowody mniejszych i większych manipulacji - pisze dpa w korespondencji z Moskwy.

Obserwatorzy wyborów związani z Aleksiejem Nawalnym - walczącym z korupcją przywódcą opozycji, któremu nie pozwolono na start w głosowaniu - podali, że uniemożliwiono im dostęp do wielu lokali wyborczych.

Obserwatorzy wyborów odnotowali, że dochodziło do przypadków głosowania przez te same osoby w różnych lokalach wyborczych. Według informacji przekazanych przez szefową CKW Ełłę Pamfiłową, ok. 6 mln wyborców złożyło wniosek o pozwolenie na głosowanie w miejscu innym niż miejsce zamieszkania.

Pojawiły się sygnały, że nie zawsze udawało się jednoznacznie przypisać każdą z takich osób do tylko jednego nowego lokalu wyborczego - pisze dpa.

Głos w wyborach oddał również, w mieście Odincowo w obwodzie moskiewskim, patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl. Rosja wybiera dziś swojego prezydenta, swoją przyszłość. Mam nadzieję, że wybór dokonany przez Rosjan pomoże nam się rozwijać, wzmocnić wewnętrzną jedność w społeczeństwie i naszą suwerenność - powiedział.

Wybory prezydenckie śledzi 1513 obserwatorów międzynarodowych

Wybory prezydenckie w Rosji obserwuje w niedzielę 1513 obserwatorów międzynarodowych ze 115 krajów, pracują oni niemal we wszystkich regionach Federacji Rosyjskiej - poinformował przedstawiciel Centralnej Komisji Wyborczej Nikołaj Lewiczew.

Wyjaśnił on, że wcześniej akredytację przyznano 1523 osobom, jednak ostatecznie liczba obserwatorów międzynarodowych okazała się nieco niższa.

Jak powiedział przedstawiciel CKW, w misji Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), która obserwuje wybory z ramienia OBWE, 75 osób to obserwatorzy z Niemiec, a 51 to Amerykanie. Na kolejnych miejscach pod względem liczby obserwatorów są w 500-osobowej misji obywatele Kazachstanu i Polski.

Wcześniej informowano, że prócz misji OBWE/ODIHR na wybory przyjedzie do Rosji 111 obserwatorów ze Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE. Niższa izba parlamentu Rosji, Duma Państwowa, zaprosiła ze swej strony na wybory 243 obserwatorów, wśród których są deputowani Parlamentu Europejskiego i parlamentarzyści różnych państw. Około 300 obserwatorów, w tym długoterminowych, to misja Wspólnoty Niepodległych Państw, skupiającej kraje poradzieckie.

Od 2000 roku, tj. od objęcia władzy w Rosji przez Putina, żadne wybory w tym kraju nie zostały uznane przez obserwatorów z Zachodu za wolne i demokratyczne.

Ukraina: Nacjonaliści zablokowali placówki dyplomatyczne Rosji

W dniu wyborów prezydenta Rosji ukraińscy nacjonaliści zablokowali w niedzielę dostęp do rosyjskiej ambasady w Kijowie oraz konsulatów we Lwowie, Charkowie i Odessie, uniemożliwiając głosowanie w znajdujących się tam lokalach wyborczych.

Na ogrodzeniu rosyjskiej ambasady pojawiły się transparenty z napisami: "Won, moskiewscy okupanci", "Nie dla wyborów Putina na Ukrainie" i "Śmierć wrogom". Ustawiono tam także złotą sylwetkę prezydenta Rosji Władimira Putina i niedźwiedzia z bałałajką.
W Odessie po fałszywym alarmie bombowym ewakuowano ok. 300 osób mieszkających w pobliżu rosyjskiego konsulatu.

Do placówek dyplomatycznych Rosji wpuszczane są tylko osoby z paszportami dyplomatycznymi, zaś chętni do głosowania słyszą od policji, że nie mogą w nim uczestniczyć.

W piątek szef MSW Ukrainy Arsen Awakow oświadczył, że Rosjanie, którzy zechcą oddać głos w wyborach w jego kraju, nie będą mogli tego uczynić. Minister poinformował, że rozmawiał o tym z tymczasowym przedstawicielem dyplomatycznym Rosji na Ukrainie. Awakow napisał na Facebooku, że przekazał mu, że według Kijowa wybory rosyjskiego prezydenta na zaanektowanym przez Rosję Krymie, odbywające się tam po raz pierwszy, są nielegalne.

MSW Ukrainy oświadcza, że zamiar przeprowadzenia nielegalnych wyborów na suwerennym terytorium ukraińskim z naruszeniem wszelkich norm prawa międzynarodowego jest niedopuszczalne
- głosi oświadczenie MSW.

W takich warunkach, biorąc pod uwagę wojnę hybrydową Rosji przeciwko Ukrainie, bezprawną aneksję Autonomicznej Republiki Krymu, okupację części obwodu donieckiego i ługańskiego (...), MSW Ukrainy podjęło decyzję o braku możliwości przeprowadzenia wyborów (...) na terenie placówek dyplomatycznych Rosji - czytamy.

Ukraiński resort spraw wewnętrznych poinformował, że 18 marca dostęp do rosyjskich placówek dyplomatycznych w tym kraju będą miały tylko osoby ze statusem dyplomatycznym. Inne osoby i obywatele Federacji Rosyjskiej nie będą dopuszczani na teren przedstawicielstw dyplomatycznych - ogłosił Awakow.

Wybory prezydenta Rosji odbywają się w czwartą rocznicę dokonanej przez Rosję aneksji należącego do Ukrainy Krymu. Ich zdecydowanym faworytem jest obecny szef państwa Władimir Putin.

(ag)