W nowej kadencji na Wiejskiej będzie pracowało mniej sportowców niż w latach 2011-2015. Niektórzy zdecydowali się nie kandydować, inni nie uzyskali wystarczającego poparcia. W sejmowych ławach zasiądzie sześcioro sportowców. Wszyscy trafili do parlamentu z list Platformy Obywatelskiej.

Sześciu sportowców w nowym Sejmie. Wszyscy z Platformy Obywatelskiej /Adam Warżawa /PAP

Złoty, wyborczy medal należy się temu, który ze sportem jeszcze nie skończył. Młociarz Szymon Ziółkowski uzyskał w Poznaniu 29760 głosów. To trzeci wynik w całym okręgu wyborczym i najlepszy wynik Platformy Obywatelskiej. Możliwe, że Ziółkowski połączy obowiązki poselskie z przygotowaniami do Igrzysk w Rio de Janeiro, bo ze sportowych celów na razie nie rezygnuje.

W Gdańsku 28727 głosów zdobył obecny minister sportu i były wioślarz Adam Korol. Jego kolega po fachu - Tomasz Kucharski w Gorzowie Wielkopolskim zdobył 7105 głosów. W Łodzi 17741 głosów wywalczyła była siatkarka Małgorzata Niemczyk. Kilkaset głosów mniej w Olsztynie zebrał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej - Paweł Papke (17376). Mizernie na tym tle wypada wynik szóstego sportowca w Sejmie - wiceprezesa PZPN Romana Koseckiego, który uzyskał poparcie 3258 posłów.

Zdecydowanie dłuższa jest lista tych, którzy w wyborach sobie nie poradzili. Na Wiejskiej nie będzie już Jana Tomaszewskiego, Jagny Marczułajtis-Walczak, Macieja Zielińskiego czy Roberta Wardzały. Oni w wyborach sobie nie poradzili, choć na przykład Wardzała w okręgu tarnowskim zdobył ponad 10 tysięcy głosów. Inni byli sportowcy, którzy pracowali w parlamencie - Iwona Guzowska, Leszek Blanik czy Cezary Kucharski zrezygnowali z ubiegania się o reelekcję.

Kilka innych osób, które pamiętamy ze sportowych aren, chyba szybko skończą polityczne kariery. Były piłkarz Lecha i Legii - Jerzy Podbrożny dostał tylko nieco ponad 300 głosów. Polegli także inni byli piłkarze - Dariusz Dziekanowski, Janusz Kupcewicz czy Jacek Kacprzak.

Wyborcy postanowili rozdzielić też wioślarski duet, który jeszcze kilka lat temu zdobywał dla Polski medale. Mimo niezłego wyniku (4294 głosy) w Sejmie nie zobaczymy Roberta Sycza - partnera Tomasza Kucharskiego z wioślarskiej dwójki. Słabo w wyborach wypadła też była panczenistka Erwina Ryś-Ferens, czy Marcin Prus znany z siatkarskich parkietów.

Można tu też wspomnieć o samozwańczym królu piłkarskich kibiców - Andrzeju "Bobo" Bobowskim. Korona i szaty, które kojarzy pewnie sporo fanów futbolu, nie przyniosły mu poparcia. W Warszawie zdobył tylko 194 głosy.

(j.)