W opanowanym przez prorosyjskich separatystów Donbasie znajduje się ok. 8,5 tysiąca żołnierzy Federacji Rosyjskiej – oświadczył szef Centrum Antyterrorystycznego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Witalij Malikow. „Przyjeżdżają i wyjeżdżają na zasadzie rotacji” – powiedział w wywiadzie dla opiniotwórczego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”.

zdj. ilustracyjne /PAP/EPA/IGOR KOVALENKO /PAP/EPA

Malikow przekazał, że rosyjscy wojskowi tworzą w Donbasie oddziały paramilitarne wzorowane na swojej armii, którymi kierują rosyjscy dowódcy. Jak już mówiliśmy wiele razy, przedostają się oni do Donbasu z podrobionymi dokumentami, stają na czele oddziałów i koordynują działania bojowe - tłumaczył. Jednocześnie w Donbasie do tej pory obecne są regularne oddziały armii Federacji Rosyjskiej - podkreślił. Zwrócił także uwagę na pojawiające się coraz częściej doniesienia o narastających konfliktach w szeregach prorosyjskich bojowników, którzy walczą między sobą o stanowiska dowódcze, dostęp do finansowania z Rosji oraz kontrolę nad rentownymi sektorami gospodarki i strefy wpływów.

Dowództwo operacji antyterrorystycznej ATO, którą władze Ukrainy prowadzą przeciwko separatystom, poinformowało, że w ciągu ostatniej doby na linii rozgraniczenia zginął jeden ukraiński żołnierz, a jeden został ranny. Na linii wciąż dochodzi do walk, jednak obecnie nie są one intensywne - powiedział na briefingu w Kijowie przedstawiciel armii Andrij Łysenko.

Ukraiński wywiad wojskowy przekazał tymczasem, że poinformował misję obserwacyjną OBWE, iż po stronie separatystów odnotowano obecność uzbrojenia, zakazanego mińskimi porozumieniami o wstrzymaniu ognia. Wywiad zauważył w okolicach Doniecka i w położonym na północny wschód od niego miasteczku Buławynske czołgi, samobieżne systemy artyleryjskie i wyrzutnie rakietowe GRAD.

(mn)