Od piątku wieczorem na prawicy krąży informacja, że w IPN odnalazła się teczka pracy tajnego współpracownika SB, którym ma być Jerzy Zelnik – pisze „Gazeta Wyborcza”. Niewiele wiadomo o jej zawartości. Według źródeł gazety aktor podpisał zobowiązanie w 1963 albo 1965 r., miał zostać pozyskany "na zasadzie dobrowolności", bo wierzył w socjalizm. Był wtedy w trakcie studiów aktorskich. W 1965 r. dostał główną rolę w "Faraonie" - to do dziś najważniejsza jego kreacja. Współpracę zerwał po wydarzeniach Marca '68.

Jerzy Zelnik / Andrzej Rybczyński /PAP

Zelnik był wtedy w trakcie studiów aktorskich. W 1965 r. dostał główną rolę w "Faraonie". Współpracę zerwał po wydarzeniach Marca '68.

Dzisiaj Jerzy Zelnik jest jedną z głównych twarzy PiS podczas uroczystości patriotycznych i rocznicowych. Gra też znaczącą rolę w filmie "Smoleńsk", sfabularyzowanej teorii o zamachu z 10 kwietnia 2010 r. Aktor otwarcie popiera Prawo i Sprawiedliwość.

Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, PiS musi rozstrzygnąć, co zrobić z Zelnikiem. Gdy ogłosi, że nic się nie stało, znacznie umniejszy wagę teczki TW "Bolka", która obciąża Lecha Wałęsę.

Z pomocą PiS rusza dziennikarz Cezary Gmyz, który ma ocenić ciężar winy Zelnika. Z wypowiedzi aktora dla "Wyborczej" wynika, że powierzył Gmyzowi swój los. Nic pani w tej chwili nie mogę mówić. Dlatego że dokumenty przegląda pan red. Gmyz i odpowiedź będzie za tydzień. I będzie wszystko wiadomo. Tam nic wielkiego nie ma, ale to trzeba rzeczywiście jakoś zanalizować – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Jerzy Zelnik. Jakieś fragmenty widziałem. Ale w tej chwili nie mogę pani informować, bo to jakieś zamierzchłe czasy, gdzie wiadomo, że jak człowiek młody, to głupi – dodaje.

Cały artykuł w najnowszym wydaniu "Gazety Wyborczej".

(mpw)