​Polska oczekuje na działania Rosji dotyczące wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej - oświadczył szef MSZ Witold Waszczykowski, odnosząc się do reakcji Moskwy na sformułowanie nowych zarzutów wobec rosyjskich kontrolerów ze Smoleńska.

Witold Waszczykowski /Patrick Seeger /PAP/EPA

Chciałbym, aby Rosjanie zaczęli wreszcie współpracować z Polską. Za chwilę mija siedem lat od katastrofy, a jej przyczyny nie zostały wyjaśnione - mówił dziennikarzom przebywający we wtorek w Parlamencie Europejskim w Strasburgu szef polskiej dyplomacji.

Jak przypominał, od niemal 7 lat ani prokuratura, ani inne władze, które są odpowiedzialne za tę sprawę w Rosji, nie współpracują z Polską. Wrak w dalszym ciągu nie wrócił, czarne skrzynki w dalszym ciągu nie wróciły (do Polski - PAP) - wymieniał.

Podkreślił, że nie widzi sensu, by odpowiadać na retorykę strony rosyjskiej w tej sprawie, a nasz kraj oczekuje na czyny. Klucze do poprawy relacji z Polską nie tylko w kwestii śledztwa smoleńskiego, ale w wielu innych, są w Moskwie. Wolelibyśmy, aby Rosja zaczęła pragmatycznie zachowywać się wobec Polski, bo ze strony Polski nie ma wrogich działań i kroków - oświadczył minister.

Rosyjskie MSZ oznajmiło w poniedziałek, że dochodzenie po katastrofie smoleńskiej pokazało, iż rosyjscy kontrolerzy lotów nie mają związku z tym wydarzeniem, i zarzuciło władzom Polski, że "próbują bezpodstawnie przypisać rosyjskim specjalistom jakiś zły zamiar".

Rzeczniczka rosyjskiego resortu dyplomacji Maria Zacharowa odpowiadając na sformułowanie przez polską prokuraturę nowych zarzutów wobec Rosjan powiedziała, że "chodzi jedynie o zaostrzenie znanej linii władz polskich, które od początku starały się choćby częściowo obarczyć rosyjskich specjalistów odpowiedzialnością za tragedię".

Polska prokuratura poinformowała wcześniej, że sformułowała nowe zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów i trzeciej osoby przebywającej podczas katastrofy smoleńskiej w wieży kontroli lotów - umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym.

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku lotniczego. 4 kwietnia 2016 r. śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa z nowym zespołem śledczym.

Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego "czarnych skrzynek".

(ph)